W drobnym pakunku, który znalazł się w jej dłoniach znajdowały się tęczowe bezy, oglądała je dyskretnie, była zafascynowana tym, jak wyglądały, zastanawiała się, jak właściciel tego miejsca osiągnął ten efekt, czy używał sztucznych barwników, czy naturalnych? Być może będzie miała szansę go o to zapytać. Nie do końca wiedziała, co myśleć o efekcie, który powodowały. Czy właściwie będzie chciała zamienić się w właściciela restauracji? Na pewno była ciekawa tego smaku, jednak nie do końca wiedziała, czy chciałaby się znaleźć w ciele mężczyzny. Położyła je w końcu na stole, nie miała zamiaru kosztować słodkości przed tym jak zje dania obiadowe.
Panna Figg uważnie przeglądała kartę dań. Wszystko, co się w niej znajdowało brzmiało całkiem interesująco, dość długo więc pewnie miała zastanawiać się nad swoją decyzją, jeśli chodzi o jedzenie to bywała bardzo niezdecydowana z racji na to, że uwielbiała kosztować nowych smaków, była naprawdę ciekawa kunsztu Botta. Zapach który roznosił się po sali zapowiadał, że mogą doświadczyć naprawdę wyjątkowych doznań smakowych.
Nie miała świadomości tego, że pod stołem działo się zdecydowanie więcej niż nad nim. Nie odrywała wzroku od karty dań, którą studiowała bardzo uważnie. - Jest deser, będzie słodki, jak chcesz mogę Ci oddać mój. - Powiedziała jeszcze do Florki, bo w sumie mogła sobie to odpuścić, mimo, że to przecież właśnie deser powinien najbardziej ją interesować. Nie miała jednak najmniejszego problemu, aby z tego zrezygnować, jeśli miałoby to sprawić radość Flynnowi.
- Chyba postawię dzisiaj na klasykę. - Przeniosła spojrzenie na Zenka, który spytał, czy zdecydowała o tym, co zamierza zamówić.
Gdy pojawiła się przed nimi kelnerka zamówiła zupę warzywną, zapiekankę pasterską, przy deserze nieco się zawahała i spojrzała na Florkę. - Tarta, czy trifle? - Mógł o tym zadecydować, bo przecież już wspomniała, że odda mu swoją część. Jeśli zaś chodziło o napoje, to wybrała sok jabłkowy, nic specjalnego, ale po wizycie w tej restauracji czekało ją jeszcze sporo pracy.