11.06.2026, 21:30 ✶
Atreus
Rudzielec pochylił się konspiracyjnie do Atreusa, który mógł zrozumieć, że jego przedstawienie trafiło na bardzo podatny grunt, a zmiana przy stole nie wzięła się stąd, że chłopaczyna w cokolwiek nie wierzył, a z faktu, że loteria choć zyskowna okazała się dla młodzików nie do końca takim fartem jak chcieli to przedstawiać swoim towarzyszkom. Teraz jednak nieświadomy z kim tak na prawdę rozmawia chłopak wysprzęglał się dalej z informacji…
– Jim Blacksmith, mugolak co pracuje w dokach i czyści stare magazyny. Taki typek, który bardzo dobrze wie komu wcisnąć chabor, że właściciel składzika kipnął czy co. Z nieba nam spadł jak dostaliśmy te robotę z kołem, a my jemu, bo za bezcen dał nam wszystkie jakie śmieci z którymi nie wiedział co zrobić do końca. To jest dobry chłop, pajdę odsiedział, ale no każdy orze jak może co nie? I szczerze, to ja nie wierzę, że zrobił to celowo, ale Aidan mówi co innego – kiwnął głową w stronę odchodzącego brata. – …i jest na niego srogo wkurwiony, bo się zrobiło ślisko. Może Jim sam próbował dostać tę fuchę i jak jej nie dostał to… znalazł sposób żeby się na nas odegrać. Nie wiem, ale to dlatego siedzimy tutaj a nie u Flintów, aż sprawa przycichnie, choć na moje, to już oni w tym Ministerstwie mają co robić, dupsko Jenkins lizać, a nie łazić za nami, co nie? Szukaliśmy go nawet, żeby mu spuścić wpierdol ale…
Victoria
Atmosfera duszna od dymu, odoru smażonych szprotek i pyr oraz na bieżąco przetwarzanego przez gości tego lokalu alkoholu stawała się jeszcze bardziej duszna, przez wzgląd na nieubłagane zbliżanie się podejrzanego w stronę Victorii. Na razie zasłaniał ją jej rozmówca, a rudzielec zdawał się zbyt zaabsorbowany mizdrzącymi się do niego dziewczętami.
Ulga nie trwała długo…
Marynarz zniszczony solą, robotą i rumem zamyślił się, pozwalając bruzdom na twarzy pogłębić się, ale zaraz, zaraz potem niestety jego przeżarte szare komórki zaiskrzyły nagłym olśnieniem.
– Ależ przecież to żaden Octavius czy innszy Octavian. To jeden z tych dwóch ancymonów, Aidan, albo Ruairi, matka poskąpiła kreatywności, skoro ich obu od rudzielców ponazywała… czekaj no… – nim Victoria zdążyła zareagować, ten już odwrócił się i dostrzegł oczywiście chłopaka próbującego zamówić całej ekipie szprotki i frytki.
Wszyscy
– E! Aidan, na co Ci te dwie cizie, jak tu Twoja panna na Ciebie czeka i o Ciebie wypytuje, e?! – zakrzyknął stary bywalec pubu siedzący na zydlu przy barze obok Victorii, mężczyzna, który miał za sobą niejeden sztorm (również pijacki) a nade wszystko widocznie lubił chaos, odsłaniając przed Aidanem aurorkę. Siedzący obok Atreusa Ruairi urwał w pół zdania i też odwrócił głowę na ten hałas z imieniem brata w roli głównej.
Pozostawiam miejsce na Waszą reację na zaistniałą sytuację przez wzgląd na aurorski fach, ale wymaga ona udanego rzutu na Aktywność Fizyczną lub Percepcję, jako ekwiwalent refleksu. Rzućcie na wybraną Cechę gdy w swoim poście dojdziecie do momentu okrzyku marynarza i dopiszcie efekt działań w zależności od wyniku.