Przedwczesne Yule, byłoby zabawnie. I tą sugestią, zastanowieniem, rozbawił Olivię. Oto też mu chodziło, aby nie chodziła ciągle przejęta. Gdy mówiła, Tristan ujął swój kubek, aby upić łyk i delektować się smakiem napoju. Przywoływał on jednak wspomnienia z jego corocznych świąt Bożego Narodzenia, które obchodził z rodzicami. A teraz tego nie będzie. Nie było też tak w zeszłe święta. Przestały one dla niego istnieć i przynosić radość. Czy w tym roku, w tę nadchodzącą zimę, coś się zmieni? Przez moment spoglądał na napój w kubku, ale zaraz wzrok przeniósł na Olivię. Jego skarb i słońce. Jego drugie serce, którą niespodziewanie pokochał. Jakby, została mu zesłana przez los jako nagroda za cierpienie. Aby mógł odbudować swoje życie i nie być samemu. Pragnął mieć z nią rodzinę.
Rozglądał się w upewnieniu, czy ktoś czasem nie postanowi sobie zwrócić na niego uwagę. Tym samym działał także instynkt aurorski. Dla bezpieczeństwa swojego i Olivii. Może niepokoił ją tym, ale wierzył, że rozumiała. Przez te kilka miesięcy, zdążyli się dobrze poznać. Na tyle dobrze, aby przewidzieć pewne zachowania i obawy partnera.
Olivia przysunęła się bliżej i poczuł jej dłoń na swojej. Spojrzał na jej twarz, wpatrując w jej głębokie spojrzenie, przenikające jego. Usłyszał z jej ust słowa zapewnienia. Uśmiechnął lekko, na znak przyjęcia jej słów. Pięknych słów, które nie musiały być już tylko słowami, marzeniami i snami. Mogły być rzeczywistością.
"- Tylko Ty i ja."Powtórzył za nią, używając języka migowego, wolną ręką. A po chwili, złożył na jej czole pocałunek.
"- Będziesz chciała coś hodować?"
Zapytał w języku migowym, uznając, że ta zmiana tematu na dopicie napoju, była dobrym pomysłem. Aby sobie coś zaplanować. Nie na teraz, ale na później. Kiedy będą mieli dom, który zechcą kupić. Bądź, zostanie im kupiony na własność.
Pytając o hodowlę, zastanawiał się, czy chciała mieć jakąś część tereny wydzieloną na hodowlę ziół pod eliksiry. Czy posiadała taką wiedzę, aby tym się zajmować? Część składników do wytwarzania eliksirów, miałaby pod domem. Na pewno, Tristan zrobiłby im jakiś niewielki warzywniak.