09.06.2026, 14:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.09.2026, 17:45 przez Kate Barclay.)
Praca zdawała się ostatnio nigdy nie kończyć.
Zwykle to jej nie przeszkadzało. Kochała swoją pracę. Kochała wymyślne amulety, błyszczące pierścionki, kamienie wprawiane ostrożnie w srebro. Kochała trzymać w dłoni miecz, który wyrzeźbiła dzięki swemu talentowi - i zaklęciom, oczywiście, bo na wiele rzeczy zabrakłoby jej siły. Ale ostatnio, tonąc w zamówieniach po Spalonej nocy była tym zmęczona.
Dlatego prośba Benjyego wywołała taką ekscytację.
Najpierw postanowiła spróbować wyryć odpowiednie kształty w drewnie: a dopiero jeśli to się nie powiedzie, powalczyć z metalem.
Tworzenie przedmiotów drewnianych
Jej dłonie poruszały się sprawnie, gdy wycinała kształty, przygotowywała wszystko pod to, by Benjy mógł potem dokończyć dzieła swoją sztuką pieczętowania. Może zgodzi się, żeby patrzyła, jak się tym zajmie? To będzie dobra nauka.
Zaczęła nucić pod nosem, melodię, którą dawno temu śpiewała jej matka. Tworzyła magię. I starała się nasączyć amulety czymś jeszcze: umiała tworzyć dzieła sztuki, i chciała przekonać się, czy zdoła sprawić... że dodadzą też odrobinę odwagi.
Każde dzieło winno wzbudzać takie uczucie, jakie chciał wywołać twórca.
Kate wzięła do ręki jeden z gotowych amuletów i uśmiechnęła się do siebie, bo ten - miała nadzieję - napełni duszę Benjyego męstwem.
Przygotowywała zamówienie z myślą o tym, aby potem Benjy mógł dopełnić dzieła, pieczętując go w odpowiedni sposób. Wycięła kształty amuletów (półokrągłe, raczej klasyczne), w które potem dało się wtopić ten skomplikowany wzór, nakreślony przez Benjyego. Drewno wybrała ze skrzynki cisowe - ponoć chroniło przed złymi siłami, a ot to kojarzyło się jej z nadciągającym Samhain. Miały być na tyle nieduże, aby mogli je nosić na szyi i ukryć pod ubraniem. Krótko mówiąc, tworzyła drewnianą bazę dla kogoś od pieczętowania, którą dodatkowo nasyciła ze zdolności tworzenia dzieł sztuki odrobiną odwagi.
Zwykle to jej nie przeszkadzało. Kochała swoją pracę. Kochała wymyślne amulety, błyszczące pierścionki, kamienie wprawiane ostrożnie w srebro. Kochała trzymać w dłoni miecz, który wyrzeźbiła dzięki swemu talentowi - i zaklęciom, oczywiście, bo na wiele rzeczy zabrakłoby jej siły. Ale ostatnio, tonąc w zamówieniach po Spalonej nocy była tym zmęczona.
Dlatego prośba Benjyego wywołała taką ekscytację.
Najpierw postanowiła spróbować wyryć odpowiednie kształty w drewnie: a dopiero jeśli to się nie powiedzie, powalczyć z metalem.
Tworzenie przedmiotów drewnianych
Rzut PO 1d100 - 65
Sukces!
Sukces!
Jej dłonie poruszały się sprawnie, gdy wycinała kształty, przygotowywała wszystko pod to, by Benjy mógł potem dokończyć dzieła swoją sztuką pieczętowania. Może zgodzi się, żeby patrzyła, jak się tym zajmie? To będzie dobra nauka.
Zaczęła nucić pod nosem, melodię, którą dawno temu śpiewała jej matka. Tworzyła magię. I starała się nasączyć amulety czymś jeszcze: umiała tworzyć dzieła sztuki, i chciała przekonać się, czy zdoła sprawić... że dodadzą też odrobinę odwagi.
Rzut Z 1d100 - 46
Sukces!
Sukces!
Każde dzieło winno wzbudzać takie uczucie, jakie chciał wywołać twórca.
Kate wzięła do ręki jeden z gotowych amuletów i uśmiechnęła się do siebie, bo ten - miała nadzieję - napełni duszę Benjyego męstwem.
Przygotowywała zamówienie z myślą o tym, aby potem Benjy mógł dopełnić dzieła, pieczętując go w odpowiedni sposób. Wycięła kształty amuletów (półokrągłe, raczej klasyczne), w które potem dało się wtopić ten skomplikowany wzór, nakreślony przez Benjyego. Drewno wybrała ze skrzynki cisowe - ponoć chroniło przed złymi siłami, a ot to kojarzyło się jej z nadciągającym Samhain. Miały być na tyle nieduże, aby mogli je nosić na szyi i ukryć pod ubraniem. Krótko mówiąc, tworzyła drewnianą bazę dla kogoś od pieczętowania, którą dodatkowo nasyciła ze zdolności tworzenia dzieł sztuki odrobiną odwagi.