Miała wrażenie, że całkiem naturalnie zaczęli układać swój rytm. Niby uznawali to za wakacyjny romans, ale przecież wcale nie byli na wakacjach. To nie tak, że zostali zamknięci, gdzieś daleko od swojej normalności po drugiej stronie świata, wtedy można byłoby sobie pozwolić na coś podobnego. Znajdowali się ciągle w Wielkiej Brytanii, ona chodziła do pracy, on również zajmował się swoimi sprawami, później spotykali się w Exmoor, opowiadali o tym, jak im minął dzień, co ich spotkało, jakie mieli plany na kolejny. Nie do końca to wszystko było podobne do typowego, wakacyjnego romansu między dwójką nieznajomych. Nie uważała jednak, że sensowne w tej chwili jest rozgrzebywanie tego wszystkiego, zastanawianie się nad tym jak to właściwie wyglądało, dopatrywanie się tych wszystkich różnic między próbą ułożenia sobie nowej rzeczywistości, a drobnym szaleństwem związanym z krótkim, nic nieznaczącym wakacyjnym romansem.
Bardzo łatwo odnajdywała się w tej nowej wersji życia, w której ktoś na nią czekał, w której to ona na kogoś czekała, zbyt łatwo niż chciałaby przyznać. Trudno jednak było być wobec niego obojętnym, traktować to lekko, gdy zachowywał się w ten sposób. Pokazała mu siebie, z tymi wszystkimi niedoskonałościami, a on tak po prostu je zaakceptował, nie uznał za coś dziwnego, tolerował jej wszystkie mankamenty, nie patrzył na nią jak na coś dziwnego, chociaż wspomniała mu praktycznie o wszystkim. Nadal chciał być blisko niej, to nie było dla niej typowe, nie otwierała się tak przed ludźmi, nie pokazywała siebie, tym razem jednak postanowiła zrobić wyjątek i wcale tego nie żałowała. Gdzieś podskórnie czuła, że ją to zaboli, ale ten jeden raz chciała wejść w ogień i sprawdzić, czy faktycznie bardzo ją poparzy.
- Potrafisz bardzo zgrabnie omijać temat. - W sumie odpowiedź, którą jej dał nie była szczególnie konkretna, pozwalała jednak odrobinę pochylić się nad tematem, właściwie to mogła sobie dalej tylko gdybać, jak często zdarzały się podobne sytuacje.
- To całkiem pocieszające? - Nie spodziewała się, aby ktoś miał tutaj wpaść i próbować go zabić, a skoro wspominał o tym, że Ci którzy robili to poprzez listy rzadko kiedy sięgali po czyny… starała się szukać w tym jakiegoś pozytywu. Nie, żeby była od tego specjalistką, bo raczej widziała wszystko w ciemnych kolorach.
- Jak wygląda ten okres czasu na tle reszty Twojego życia? - Skoro sam wspomniał o tym, że bywały epizody, gdy zdarzało się to częściej, to właściwie może teraz wcale nie wyglądało to tak źle. Z drugiej strony doskonale wiedziała, jak niebezpieczny był dla niego powrót na Wyspy, nie uciekł stąd bez powodu, na pewno zirytował tym czynem sporo osób. Pochodził przecież z dobrze sytuowanej, tradycyjnej rodziny i po prostu się na nią wypiął, był wzorem do naśladowania dla tych wszystkich, którzy chcieli czegoś więcej, którym nie podobał się ustalony porządek świata, zachęcał do buntu, wiedziała, że tacy ludzie nie byli tutaj mile widziani.
- Tak, wiem, że dla Ciebie liczą się czyny, a nie słowa. - Zresztą łatwo było napisać list, pojawienie się przed nim osobiście wymagało nieco fatygi, co samo w sobie eliminowało już te osoby, którym nie chciało się wyjść z domu i zająć sprawą osobiście.
Nie umknęło jej to jak lekko o tym mówił. Musiał być przyzwyczajony do tego, żeby patrzeć za siebie, traktował to jako coś normalnego, najwyraźniej wypadało, aby pogodziła się z tym, że polowanie na jej chłopaka nie było niczym nadzwyczajnym, zresztą kto jak kto, ale on na pewno był sobie poradzić ze wszystkim. Przetrwał przecież już tak wiele.
- Wiesz, że zrozumiałabym ten wybór, co nie? Pałac, złoto, wielbłądy, tylko głupiec by z tego zrezygnował na rzecz dziewczyny. - Na pewno byłoby jej przykro gdyby jednak wybrał księżniczkę, ale starała się do tego podejść ze zdrowym rozsądkiem, takie cuda zdarzały się raz w życiu. - Byłbyś ustawiony do końca, nie mogłabym stanąć na drodze do Twojego szczęścia. - Na rzecz zasady jak kocha to pozwoli odejść dla jego dobra. Złapała się na tej myśli, przez co na moment zamilkła. Zbyt szybko pozwalała sobie na takie określenie uczuć, nie powinna się w nim zakochiwać, ale to chyba już się wydarzyło.
- Cieszę się, że się co do tego zgadzamy. - Oczywiście, że nie umknął jej ton jego głosu, wiedziała, że byli dalecy od zgodności, pozwoliła sobie faktycznie zasugerować mu, że tak po prostu rzuci wszystko i zajmie się sprawą, chociaż zupełnie nie pasowało to do jego reputacji. Zresztą wiedziała, że nie była do końca prawdziwa, potrafił angażować się w sprawę, potrafił wykazywać zaangażowanie, kiedy coś wzbudzało jego zainteresowanie.
- Nigdy nie znasz dnia, ani godziny, kiedy wszystko się może odwrócić. - Dobrze było być dla niego kimś dla kogo zamierzał być odrobinę egoistyczny, wcale nie ukrywała tego, że podobało jej się takie podejście. Tak właściwie, czy był to do końca egoizm, trudno jej było się z tym zgodzić, bo nie myślał do końca o sobie.
Spoglądała na kopertę, którą obracał między palcami, była ciekawa, czy faktycznie udało mu się odgadnąć treść tego, co mogło się w niej znajdować, czy byli chociaż odrobinę blisko odpowiedzi w swoich rozważaniach. W sumie nie powinno jej to interesować, bo sowa szukała jego, ale wzbudziło to jej ciekawość. Pogoda na zewnątrz nie zachęcała do opuszczenia rezydencji, naprawdę liczyła na to, że zostanie z nią tutaj, że nie będzie musiał już nigdzie wychodzić, nie takie miała plany na ten wieczór.
- Jeżeli będzie to coś z Ministerstwa, to przeczytam to za Ciebie, a nawet odpowiem w Twoim imieniu. - Mogła to zrobić, nie było to dla niej zupełnie problematyczne, bo przecież doskonale radziła sobie z podobnymi zagadnieniami, nie było w tym nic dziwnego, bo była jedną z nich, przynajmniej częściowo. - Powinnam Cię przed nimi chronić? - Powtórzyła jeszcze za nim, kto by się spodziewał, że ktoś taki może się obawiać korespondencji z Ministerstwa. Niesamowite. - Myślę, że mogę to dla Ciebie zrobić, ochronię Cię przed całą papierologią. - Przynajmniej mogła się na coś przydać. Uniósł kopertę nieco wyżej, jej wzrok nie przestawał jej obserwować, już za chwilę dowiedzą się, co było tak naglącą sprawą, że ta biedna sowa musiała przylecieć tu w takich warunkach atmosferycznych.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control