06.06.2026, 11:44 ✶
Atreus
– Och gra wybornie! – zaklaskała zachwycona jedna z towarzyszek, która najwidoczniej była nowa w zawodzie bo nie za bardzo potrafiła czytać stół. W tym czasie bracia byli coraz wyraźniej napięci. W końcu ten który siedział bliżej Atreusa skinął głową do drugiego z rudzielców i zdecydował za nich oboje.
– Gra bez przekąski to chujowa gra, idźcie wybrać coś dobrego dla nas, niech Sue się postara, skoro złoto będzie leżeć na stole. – kiwnął głową na trójkę, a drugi mu odkiwnął i podniósł się z kobietami, by zostawić ich samych przy stole w nieco mało subtelny sposób. I gdy tylko trójka odeszła rudy pochylił się do Atreusa. Co ważne – jego postawa nie sugerowała, że chce jakkolwiek zastraszać swojego rozmówcę. Wręcz przeciwnie, dłonie miał na blacie stołu, a twarz miał raczej przejętą, aniżeli zaciśniętą gniewem czy formuującą się w mózgu "przestrogą"
– Słuchaj bracie, dobrze Ci z oczu patrzy, ale serio odpuść te impreze z kółkiem na jakiś czas. Nie chciałem mówić przy dziewczynach, bo one nie są… nie są z Sussex, ale dostaliśmy od Jima trefny towar i mleko się rozlało. Fanty za pół darmo był skażone, nie wszystkie, ale było tam pudełko takich piór i poszła fama, że je zarekwirowali. Czemu? Nie mam pojęcia, czy Jim wiedział? Pewnie nie, bo on czyści te magazyny na ślepo i opycha nam po prostu karton za kartonem…. Dzisiaj w sumie jest ostatni dzień jak jesteśmy w Londynie, bo trzeba będzie się chyba jednak nieco przyczaić. Także może za rok, widzę jaki jesteś podjarany, ale to śmierdzi, mówię Ci jak kolega koledze, nie warto iść w to teraz, musi trochę przycichnąć albo jakaś większa imba musi się wydarzyć, żeby psy o tym zapomniały.
Victoria
Kokieteryjna gra Victorii była nieco twardym nożem ciosana, z racji faktu, że zimna aurorka była kobietą wielu talentów, ale lawirowanie urokiem osobistym nie był jednym z nich. Z drugiej strony skutek był na szczęście taki, że starszy marynarz przestał być aktywnie wrogo do niej usposobiony, choć na prawdę ciężko było stwierdzić czy efekt ten uzyskała na ładne oczy, czy na przekupstwo w postaci kufla piwa. Przysiedli razem przy barze (tak aby Victoria oczywiście miała oko na Atreusa i grupkę przy stoliku), a jej rozmówca… cóż, nie odpuszczał rozmowy.
– Octavian he? Nie kojarzę, ale jak Cię chciał ancymon zrobić w bambuko, to i może dał imię po dziadku. Albo stryjecznym wujku. – chrzęknął i upił piwa (a wybrał sobie najdroższe z karty, tak, że nawet barman wysoko uniósł brwi na to zamówienie i nie lał z kija, a prosto z nieco ubrudzonej butelki) – Lepiej powiedz jak on wyglądał, wiem tu wszystko o wszystkich. Mam na nich hehe oko… – opuszkiem brudnego palca postukał rozbawiony po… swojej gałce ocznej szeroko rozwierając powieki i wtedy panna Lestrange mogła zorientować się, że jego oko było szklane. Dziadyga widocznie rozbawiony poklepał się kilkukrotnie po udzie. – Nie martw się, nie będę puszczać Ci oczka mała.
Tymczasem aurorka mogła zauważyć, żę przy stoliku z Atreusem nastało małe poruszenie, bo jeden z rudzielców i dwie wciąż rozchichotane panny wstali i zaczęli iść w stronę baru. Konkretniej… w jej stronę.