06.06.2026, 10:30 ✶
Klasnął w dłonie. Cieszył się, że Atreus dobrze zareagował na informację dotyczącą podpisywania dokumentów. Niektórzy aurorzy reagowali tak, jakby mieli alergię na włókna papierowe. A i pracowników Wizengamotu traktowali czasem z dystansem, jeśli nie niechęcią. Sąd potrafił nieoczekiwanym wyrokiem spieprzyć całkiem pracochłonne śledztwo.
– To dobrze. Pierwsza porcja przyjdzie pewnie jutro – odparł z uśmiechem. – Cieszę się, że nie jestem kojarzony z moim rozwodem. Czasem wychodzą z tego niezłe afery, które zostawiają rysę na reputacji.
Może to jego kontrowersyjne polityczne poglądy przyćmiły dywagacje na temat życia prywatnego. W końcu był uważany za idealistę, naiwniaka, a nawet kogoś, kto ponoć zagrażał bezpieczeństwu państwa. Robert uważał jednak, że bez odrobiny idealizmu udział w polityce był jedynie egoistycznym dążeniem do kariery i sławy. Nic specjalnie wartego zachodu.
– To dobrze, że moje życie prywatne nie jest na językach Ministerstwa – odparł, spoglądając na zdjęcie Enid na biurku. Tęsknił za córką, szczególnie jak musiał siedzieć długie godziny w pracy. Fotografia przypominała mu jednak, że nie był jedynie sędzią, że ta rola nie determinowała jego życia.
Kiwnął głową.
– Rozumiem to doskonale. Ja też na miejscu Bletchleya bym bezustannie martwił się o bezpieczeństwo córki. Czasem staje się to ważniejsze niż jakiekolwiek obowiązki – rzekł, przypominając sobie Spaloną Noc. Z niecierpliwością wyczekiwał jakichkolwiek wieści z Hogwartu. Nawet jego dom mógł się spopielić, on mógłby zostać uderzony w twarz przy ludziach. Najważniejsze, by Enid była bezpieczna. Jakie szczęście, że akurat skończyła jedenaście lat… Szkoła Magii i Czarodziejstwa była doskonale chroniona, Dumbledore zawsze o to dbał. – Dobrze, że bierzesz młodą do zespołu. I że będzie panować równowaga. Myślę, że z takimi ludźmi możesz zrobić dużo dobrego. Szczególnie, gdy mamy do czynienia z tymi bandytami. Macie jakieś tropy? Plan, od czego zacząć?
– To dobrze. Pierwsza porcja przyjdzie pewnie jutro – odparł z uśmiechem. – Cieszę się, że nie jestem kojarzony z moim rozwodem. Czasem wychodzą z tego niezłe afery, które zostawiają rysę na reputacji.
Może to jego kontrowersyjne polityczne poglądy przyćmiły dywagacje na temat życia prywatnego. W końcu był uważany za idealistę, naiwniaka, a nawet kogoś, kto ponoć zagrażał bezpieczeństwu państwa. Robert uważał jednak, że bez odrobiny idealizmu udział w polityce był jedynie egoistycznym dążeniem do kariery i sławy. Nic specjalnie wartego zachodu.
– To dobrze, że moje życie prywatne nie jest na językach Ministerstwa – odparł, spoglądając na zdjęcie Enid na biurku. Tęsknił za córką, szczególnie jak musiał siedzieć długie godziny w pracy. Fotografia przypominała mu jednak, że nie był jedynie sędzią, że ta rola nie determinowała jego życia.
Kiwnął głową.
– Rozumiem to doskonale. Ja też na miejscu Bletchleya bym bezustannie martwił się o bezpieczeństwo córki. Czasem staje się to ważniejsze niż jakiekolwiek obowiązki – rzekł, przypominając sobie Spaloną Noc. Z niecierpliwością wyczekiwał jakichkolwiek wieści z Hogwartu. Nawet jego dom mógł się spopielić, on mógłby zostać uderzony w twarz przy ludziach. Najważniejsze, by Enid była bezpieczna. Jakie szczęście, że akurat skończyła jedenaście lat… Szkoła Magii i Czarodziejstwa była doskonale chroniona, Dumbledore zawsze o to dbał. – Dobrze, że bierzesz młodą do zespołu. I że będzie panować równowaga. Myślę, że z takimi ludźmi możesz zrobić dużo dobrego. Szczególnie, gdy mamy do czynienia z tymi bandytami. Macie jakieś tropy? Plan, od czego zacząć?
Vox populi
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.