Przypatrywał się Victorii uważnie, szukając w niej… czegoś. Czegoś, po co nie mógł sięgnąć wprost, bo byłoby to zwyczajnie zbyt bezczelnie i zazwyczaj jeśli się już na to wobec niej decydował, to w zupełnie innej scenerii. Coś w nim rwało się do tego, by nacisnąć na jej oklumencję, spojrzeć nieco inaczej i wychwycić rozbłyskające dookoła niej halo kolorów, ale był chyba zbyt rozsądny by popełniać tego typu błędy, nawet jeśli musiał walczyć przeciwko własnym, naturalnym odruchom. Zawsze było mu trochę ciężko, gdy nie mógł polegać na aurach, jakby ktoś narzucił mu worek na głowę. I było to niemal tak przerażające jak moment kiedy trzecie oko nie wychwytywało nieczego oprócz czerni; smolistej i niebezpiecznej, która świadczyła o absolutnym zepsuciu.
— Dobrze — odpowiedział w ślad za nią z pewnym zastanowieniem malującym się na twarzy. Wnioski przychodziły ciężko, bo musiał krytycznie podejść do samego siebie, ale to co powiedziała przynajmniej było jakąś wskazówką co do tego na co właściwie powinien uważać. — Okej, rozumiem. Żadnego wypychania za drzwi i takie tam — miał nadzieję, że o to chodziło, a nie kryło się za tym jeszcze coś, bo nie był pewien czy miał siły przerobowe na dalsze drążenie tematu i braniu sobie większej ilości rzeczy do serca. — A teraz, nie ukrywam, że chciałbym z tobą porozmawiać też o czymś innym — palce zabębniły o blat biurka, kiedy wreszcie odbił się od niego i pochylił w kierunku Victorii, wyraźnie jakoś bardziej dbając o to, by akurat tym ktoś nie interesował się bardziej jak ich poprzednią wymianą zdań. — Przejdziesz się ze mną do wolnego gabinetu? Nie chcę o tym tutaj gadać.