• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu Epping Forest [24.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima

[24.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima
Technically Alive
Pod dłutem nie umiera,
tylko zmienia imię.
wiek
20
sława
IV
krew
czysta
genetyka
ghoul
zawód
rzemieślnik
Wygląda jak ktoś, kto zapomniał, że kiedyś żył. Jego skóra ma barwę chłodnego popiołu, a rude włosy, splątane i matowe, płoną w świetle świec jak zgaszona miedź. Twarz szczupła, o ostrych rysach, przypomina bardziej wyrzeźbione drewno niż ludzką tkankę, a duży, wyrazisty nos nadaje jej uporu i charakteru. Oczy ma jasne, blade jak poranny dym, patrzą uważnie, lecz jakby z innego miejsca niż reszta jego ciała. Ruchy są ostrożne, ciche, niemal bezgłośne, jakby bał się, że każdy dźwięk mógłby coś obudzić. Dłonie ma chude, z drobnymi nacięciami, zawsze pachną drewnem, woskiem i kurzem. Ubrany skromnie, w ciemne tkaniny przesiąknięte zapachem warsztatu, wygląda jak cień rzemieślnika, który nigdy nie odszedł z miejsca pracy. W jego postawie jest pokora, ale i ciężar. Nawet w bezruchu widać w nim napięcie, które nie zna ukojenia. Kiedy zaś podnosi wzrok, ma się wrażenie, że widzi więcej, niż ktokolwiek chciałby, by zobaczył.

Savaš Gregorovitch
#2
01.06.2026, 22:39  ✶  

Epping Forest zawsze podobało mu się bardziej niż lasy otaczające Little Hangleton. Może dlatego, że tutejszy pomrok wydawał się uczciwszy. Nie próbował ukrywać swojej natury. Już od pierwszych kroków pomiędzy dębami można było wyczuć, że jest to miejsce, którego czarodzieje nie odwiedzali zbyt często. Savaš lubił tę niepewność. Delikatne uczucie dyskomfortu, które sprawiało, że większość ludzi wybierała bezpieczniejsze ścieżki. Przynajmniej tutaj znacznie rzadziej można było natknąć się na wisielca kołyszącego się pod gałęzią. Las ten pozostawał niepokojący, ale w bardziej cywilizowany sposób. Zdarzało się spotkać cichociemnych alchemików warzących nielegalne eliksiry. Tacy ludzie nie robili jednak na nim większego wrażenia. Nazwisko Mykewa zwykle skutecznie łagodziła obyczaje podobnych spotkań. Znacznie gorzej było z kłusownikami. Na samą myśl o nich marszczył nos. Krzywdzili stworzenia, które darzył większą sympatią niż większość ludzi. Pozostawiali po sobie puste gniazda, okaleczone zwierzęta i zaburzoną równowagę lasu. Savaš szczerze ich nie znosił. Nie miał jednak w sobie tyle odwagi by powiedzieć im co o nich myśli. Jednak mimo całej ponurości pozostawało to jednym z jego ulubionych miejsc. Szczególnie o tej porze roku. Od zawsze był zakochany w widoku świeżogi. W tych krótkich chwilach, gdy ciężka mgła zalegająca pomiędzy drzewami zaczynała ustępować pod naporem złotegp światła, a pojedyncze promienie słońca przebijały się przez nią z budującym uporem. Wtedy cały las robił się wydawał się zawieszony pomiędzy snem, a przebudzeniem. Lubił takie widoki bardziej niż powinien. Było w nich coś spokojnego i smutnego jednocześnie. Coś, co przypominało mu, że nawet przemijanie potrafi być piękne, jeśli spojrzy się na nie we właściwym świetle.

Dostrzegł ją dopiero po chwili. Najpierw kątem oka zarejestrował ruch pomiędzy drzewami, potem znajomą sylwetkę i wreszcie charakterystyczny koszyczek, który wydawał się tak niepasujący. Zdradził ją tylko zapach wiśni, a dobrze wiedział, że w pobliżu nie rosły żadne wiśnie. Nie spodziewał się spotkać kogokolwiek znajomego pomiędzy mokrymi liśćmi i chrustem przeznaczonym na sabatowe ogniska.  Zatrzymał się i odruchowo rozejrzał pomiędzy drzewami. Najpierw za nią. Potem na boki. Potem jeszcze raz za nią. - Jesteś sama? Pytanie padło szybciej, niż zdążył się nad nim zastanowić. W jego głosie pobrzmiewała ostrożność granicząca niemal z lękiem. Podniósł kilka gałązek chrustu, które wcześniej wysunęły mu się spod ramienia, a jego ramiona wyraźnie się rozluźniły. Mimo wszystkich potencjalnych problemów spotkanie Septimy było przyjemnym zbiegiem okoliczności. Jej obecność należała do tych nielicznych rzeczy, które nie komplikowały mu myśli. Jeśli tylko pozostawała odpowiednio dyskretna. Papie bardzo nie spodobałoby się, gdyby dowiedział się o podobnym spotkaniu. Gregorovitchowie i Ollivanderowie powinni funkcjonować wystarczająco blisko siebie, by wzajemnie znać swoje nazwiska, ale zdecydowanie daleko, by ich dzieci powinny spacerować wspólnie po lesie. Zwłaszcza jeśli ktoś mógłby to zobaczyć. - Znam tu jedną Babę Jagodową. Jego spojrzenie na moment powędrowało pomiędzy splątane gałęzie głogu porastające skraj ścieżki. W kąciku ust pojawił się cień uśmiechu, ledwie dostrzegalny pośród swojej zwyczajowej nieśmiałości. -Opiekuje się moim głogiem, kiedy nie mogę zrobić tego sam. Brzmiało to tak, jakby mówił o starej przyjaciółce. Właściwie chyba tak właśnie było. - Czasami zostawiam jej mleko. Albo błyszczące guziki. Nigdy nie powiedziała, że tego chce, ale uznałem, że to uprzejme.

Savaš spojrzał na nią z wyraźnym niedowierzaniem, kiedy wspomniała o tych niebezpiecznych stworzach. Przez chwilę wyglądał nawet tak, jakby próbował zdecydować, czy powinien potraktować jej słowa poważnie. - Jesteś rybka. Kąciki ust uniosły mu się nieznacznie, a jasne oczy błysnęły czymś na kształt niewinnej psoty. - Rybka typu Gupik. W jego głosie pobrzmiewała szczera sympatia. Savaš nieczęsto pozwalał sobie na żarty, ale przy Septimie zdarzało mu się to częściej niż przy większości ludzi. Może dlatego, że nigdy nie musiał się zastanawiać, czy zostanie źle zrozumiany. - Tutaj nic takiego nie mieszka. To las współdzielony z mugolami. Łowcy bardzo pilnują, żeby wszystkie naprawdę niebezpieczne stworzenia trzymały się od takich miejsc z daleka. Machnął ręką w stronę mgły snującej się pomiędzy drzewami dalej. Gest był na tyle szeroki, że znowu zgubił przy okazji połowę niesionego chrustu. Mruknął cichutkie Oj i schylił się żeby pozbierać te same gałązki chrustu po raz trzeci.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Savaš Gregorovitch (4364), Septima Ollivander (3691)




Wiadomości w tym wątku
[24.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima - przez Septima Ollivander - 01.06.2026, 15:46
RE: [27.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima - przez Savaš Gregorovitch - 01.06.2026, 22:39
RE: [27.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima - przez Septima Ollivander - 02.06.2026, 20:34
RE: [27.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima - przez Savaš Gregorovitch - 04.06.2026, 19:20
RE: [27.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima - przez Septima Ollivander - 09.06.2026, 02:23
RE: [27.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima - przez Savaš Gregorovitch - 21.06.2026, 01:41
RE: [24.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima - przez Septima Ollivander - 25.06.2026, 01:18
RE: [24.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima - przez Savaš Gregorovitch - 28.06.2026, 21:09
RE: [24.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima - przez Septima Ollivander - 09.07.2026, 19:39
RE: [24.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima - przez Savaš Gregorovitch - 16.07.2026, 00:58
RE: [24.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima - przez Septima Ollivander - 10.08.2026, 15:59
RE: [24.10.72] O dwójce takich co zbierali chrust | Savaš i Septima - przez Savaš Gregorovitch - 20.09.2026, 19:48

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa