01.06.2026, 11:58 ✶
Zaskakująco dla niego samego dzisiejszy dzień w pracy był dość spokojny. Żadnych szczególnie dziwnych przypadków, żadnych problematycznych pacjentów. Nawet nie miał dzisiaj doczynienia z żadnymi klątwami. Tylko kilka wizyt wynikających ze źle rzuconych zaklęc no i jednej kłótni rodzinnej. Przyszła też jedna osoba z kaszlem, ale w worównaniu do tego co działo się w ciągu kilku ostatnich tyhodni to naprawdę było już nic.
Basilius właśnie skończył wypełniać dokumentację medyczną jednego pacjenta, podniósł się ze swojego miejsca, otworzył drzwi i zaprosił kolejną osobę do gabinetu, którą była…
– Mono – powiedział, próbując ukryx̌ zaskoczenia. – Wchodź proszę.
Wpuścił kobietę do środka, zastanawiając się czy trafiła do niego przypadkiem bo takiego lekarza jej przydzielil, czy to Icarus ją tutaj wysłał. A może jeszcze coś innego? Może po prostu uznała, że pójdzie do niego?
Zajął miejsce za swoim biurkiem i I wskazał Rowle aby sama usiadła. Ubrany był w klasyczną szatę uzdrowicieli Munga, w tak samymi brzydkim odcieniu limonkowej zieleni, jak wtedy gdy dopiero zaczynał tutaj pracować. Niektórzy mówili, że szata nie wyglądała źle. Basilius twierdzil, że wyglądał w niej jeszcze bardziej blado. Włosy miał natomiast zaczesane do tyłu, tak by niesforne loki nie przeszkadzały mu podczas pracy.
– Wszystko w porządku? Coś się stało? – spytał. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie chodziło o sprawę, którą poruszyła kiedyś w liście, ale… Wolał nie zgadywać tylko jej posłuchać.
Basilius właśnie skończył wypełniać dokumentację medyczną jednego pacjenta, podniósł się ze swojego miejsca, otworzył drzwi i zaprosił kolejną osobę do gabinetu, którą była…
– Mono – powiedział, próbując ukryx̌ zaskoczenia. – Wchodź proszę.
Wpuścił kobietę do środka, zastanawiając się czy trafiła do niego przypadkiem bo takiego lekarza jej przydzielil, czy to Icarus ją tutaj wysłał. A może jeszcze coś innego? Może po prostu uznała, że pójdzie do niego?
Zajął miejsce za swoim biurkiem i I wskazał Rowle aby sama usiadła. Ubrany był w klasyczną szatę uzdrowicieli Munga, w tak samymi brzydkim odcieniu limonkowej zieleni, jak wtedy gdy dopiero zaczynał tutaj pracować. Niektórzy mówili, że szata nie wyglądała źle. Basilius twierdzil, że wyglądał w niej jeszcze bardziej blado. Włosy miał natomiast zaczesane do tyłu, tak by niesforne loki nie przeszkadzały mu podczas pracy.
– Wszystko w porządku? Coś się stało? – spytał. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie chodziło o sprawę, którą poruszyła kiedyś w liście, ale… Wolał nie zgadywać tylko jej posłuchać.