31.05.2026, 15:23 ✶
Icarus stanowił widok, do którego nigdy nie mogła się przyzwyczaić, więc pozwoliła sobie po prostu… patrzeć. Obserwować.
Był piękny.
Światło miękko osiadało na jego ramionach i we włosach. Czyniło go nierzeczywistym.
Podobne myśli nawiedzały ją z częstotliwością niegodną kobiety rozsądnej. Powinna była zwrócić uwagę na przygotowaną kolację, na świece. Powinna zauważyć nowe talerze albo fakt, że najwyraźniej spędził niemało czasu, doprowadzając mieszkanie do porządku. Mona pragnęła powiedzieć, że również tęskniła. Podczas ministerialnych obrad, gdy poważni mężczyźni przez długie godziny spierali się o kwestie, których nikt nie będzie pamiętał za miesiąc, podczas przeglądania dokumentów, opatrywania młodego żmijoptaka…
Być może ją zaczarował. Nie znajdowała bowiem żadnego bardziej racjonalnego wyjaśnienia dla faktu, że zamiast wszystkich tych słów zdołała jedynie wymamrotać:
— Ależ widzieliśmy się…
Urwała jednak równie szybko. Ostatnim wspomnieniem, jakie zabrała ze sobą poprzedniej nocy do snu, był właśnie on. Pierwszą myślą, jaka nawiedziła ją o świcie, również był on. Widzieli się przecież zaledwie wieczór wcześniej. Rozsądek nakazywał uznać tak krótką rozłąkę za rzecz błahą, lecz smocze serce nie zwykło przecież słuchać rozsądku.
Jej serce podskoczyło, gdy nachylił się, aby ją pocałować — wreszcie, wreszcie, cały dzień i wreszcie — uniósłszy wzrok, pozwoliła sobie na cień dezaprobaty. Pocałunek spoczął jednak na jej policzku. Dokładnie taki, jakiego należało oczekiwać od dżentelmena i właśnie dlatego okazał się tak rozczarowujący. (Jak śmiał być tak doskonale przyzwoity, gdy ona pragnęła by choć raz nie był?)
— Tak, są w szafce. Tylka przyniosła je kilka tygodni temu — odparła. Rowlówna zaczęła szczerze się obawiać, że nie starczy jej sił na zachowywanie przesadnej powściągliwości wobec wszelkich wygód, jakie jej oferował. — Jeśli zamierzasz dotrzymać mi towarzystwa — odwróciła się ku migotliwym płomieniom świec. Dlaczego miałaby zajmować całą wannę wyłącznie dla siebie? Byłoby to wręcz niegospodarne.
Był piękny.
Światło miękko osiadało na jego ramionach i we włosach. Czyniło go nierzeczywistym.
Podobne myśli nawiedzały ją z częstotliwością niegodną kobiety rozsądnej. Powinna była zwrócić uwagę na przygotowaną kolację, na świece. Powinna zauważyć nowe talerze albo fakt, że najwyraźniej spędził niemało czasu, doprowadzając mieszkanie do porządku. Mona pragnęła powiedzieć, że również tęskniła. Podczas ministerialnych obrad, gdy poważni mężczyźni przez długie godziny spierali się o kwestie, których nikt nie będzie pamiętał za miesiąc, podczas przeglądania dokumentów, opatrywania młodego żmijoptaka…
Być może ją zaczarował. Nie znajdowała bowiem żadnego bardziej racjonalnego wyjaśnienia dla faktu, że zamiast wszystkich tych słów zdołała jedynie wymamrotać:
— Ależ widzieliśmy się…
Urwała jednak równie szybko. Ostatnim wspomnieniem, jakie zabrała ze sobą poprzedniej nocy do snu, był właśnie on. Pierwszą myślą, jaka nawiedziła ją o świcie, również był on. Widzieli się przecież zaledwie wieczór wcześniej. Rozsądek nakazywał uznać tak krótką rozłąkę za rzecz błahą, lecz smocze serce nie zwykło przecież słuchać rozsądku.
Jej serce podskoczyło, gdy nachylił się, aby ją pocałować — wreszcie, wreszcie, cały dzień i wreszcie — uniósłszy wzrok, pozwoliła sobie na cień dezaprobaty. Pocałunek spoczął jednak na jej policzku. Dokładnie taki, jakiego należało oczekiwać od dżentelmena i właśnie dlatego okazał się tak rozczarowujący. (Jak śmiał być tak doskonale przyzwoity, gdy ona pragnęła by choć raz nie był?)
— Tak, są w szafce. Tylka przyniosła je kilka tygodni temu — odparła. Rowlówna zaczęła szczerze się obawiać, że nie starczy jej sił na zachowywanie przesadnej powściągliwości wobec wszelkich wygód, jakie jej oferował. — Jeśli zamierzasz dotrzymać mi towarzystwa — odwróciła się ku migotliwym płomieniom świec. Dlaczego miałaby zajmować całą wannę wyłącznie dla siebie? Byłoby to wręcz niegospodarne.
Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception