31.05.2026, 08:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.05.2026, 08:10 przez Robert Albert Crouch.)
Kiwnął głową ze zrozumieniem. Jego biuro potrafiło akurat bardzo sprawnie ogarniać wszelkie dokumentacje, może dlatego, że panowała tu całkiem przyjazna atmosfera. Robert wiedział, że istnieli sędziowie, którzy swoich pracowników, a tym bardziej praktykantów, traktowali z góry. Tak jakby nie byli to ludzie, a narzędzia do budowania czyjejś kariery. Stopnie, po których można było się wspinać. Lub jeszcze gorzej – worki do bicia, gdy coś szło nie tak i trzeba było na kimś wyładować swoje frustracje. Robert traktował swoich pracowników nie tylko z szacunkiem, ale i szczerą sympatią. Może czasem był nawet zbyt wyluzowany, ale wtedy Adrian nie bał się zwrócić mu uwagi, że może lepiej by było wziąć się do pracy zamiast urządzać sesje pogaduch przy kawie.
– Można tak zrobić, jasne. Jutro zaczniemy sporządzanie wzorów dokumentów. Przesyłać je do ciebie będziemy naszą ministerialną pocztą do biura aurorów. Albo John będzie je przynosił. No i czeka cię dużo podpisywania. Wszelkie wnioski, aneksy i zgody muszą mieć twój podpis. Przy niektórych będzie musiała podpisać się Moody, będę też potrzebował, żeby członkowie twojego nowego zespołu wypełnili odpowiednie formularze – wyjaśnił. Wyrażenie członkowie zespołu zabrzmiało trochę, jakby Atreus tworzył kapelę muzyczną. – Powiem ci, że dobrze wybrałeś kandydatów. Z Victorią Lestrange się nie znam, ale Brenna Longbottom to świetna brygadzistka. I kuzynka mojej byłej żony – zaśmiał się cicho. – Hestię Bletchley kojarzę raczej z nazwiska, ale znam jej ojca, Juliana. Kiedyś, gdy byłem jeszcze młokosem, był dla mnie miły. Milszy niż reszta aurorów, która praktykanta zwykła traktować jak element absolutnie niepożądany gdziekolwiek w ich pobliżu. Ale to dobry człowiek, który zapewne dobrze wychował swoją córkę. Nie myślałeś, żeby on też wziął w tym udział?
– Można tak zrobić, jasne. Jutro zaczniemy sporządzanie wzorów dokumentów. Przesyłać je do ciebie będziemy naszą ministerialną pocztą do biura aurorów. Albo John będzie je przynosił. No i czeka cię dużo podpisywania. Wszelkie wnioski, aneksy i zgody muszą mieć twój podpis. Przy niektórych będzie musiała podpisać się Moody, będę też potrzebował, żeby członkowie twojego nowego zespołu wypełnili odpowiednie formularze – wyjaśnił. Wyrażenie członkowie zespołu zabrzmiało trochę, jakby Atreus tworzył kapelę muzyczną. – Powiem ci, że dobrze wybrałeś kandydatów. Z Victorią Lestrange się nie znam, ale Brenna Longbottom to świetna brygadzistka. I kuzynka mojej byłej żony – zaśmiał się cicho. – Hestię Bletchley kojarzę raczej z nazwiska, ale znam jej ojca, Juliana. Kiedyś, gdy byłem jeszcze młokosem, był dla mnie miły. Milszy niż reszta aurorów, która praktykanta zwykła traktować jak element absolutnie niepożądany gdziekolwiek w ich pobliżu. Ale to dobry człowiek, który zapewne dobrze wychował swoją córkę. Nie myślałeś, żeby on też wziął w tym udział?
Vox populi
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.