27.05.2026, 17:41 ✶
Pamiętała tamten moment jeszcze zanim zdobyła się na odwagę, aby powiedzieć mu o niespodziewanym gościu. Był skory wyrządzić komuś krzywdę, a Mona wiedziała, że nigdy nie potrafiłaby pogodzić się z takim obrotem spraw. Wystarczająco wiele istnień zostało złamanych i wiele krwi zostało przelanej.
Ilekroć patrzyła na niego w podobnych chwilach, odnosiła wrażenie, że walczyła z cieniem jego ojca. Rozpaczliwie pragnęła wierzyć, że człowiek zdolny był umknąć własnemu losowi. Jednocześnie rozsądek, ten najokrutniejszy spośród wszystkich doradców, szeptał jej nieustannie, że przed pewnymi rzeczami nie dało się uciec. Może jednak człowiek miał prawo choć przez chwilę pomarzyć o bezpieczeństwie — zwłaszcza jej luby.
— W porządku. Na trochę… Dopóki nie wymyślimy, co dalej — zgodziła się. Ujęła jego twarz lewą dłonią i zmusiła go, aby spojrzał jej prosto w oczy. Gdzieś w głębi umysłu kobiety zrodziła się nadzieja. Icarus planował przyszłość. Planował ich przyszłość. Nawet po tym, co po tym wszystkim, wciąż chciał ją mieć przy sobie. — Nie opuszczę cię — dodała ciszej. — Bogowie mi świadkami, próbowałam przestać cię kochać dziesięć lat temu i zobacz, jak marnie mi to poszło.
Nadejdzie jeszcze dzień, gdy będzie mogła powiedzieć mu, że nie opuści go aż do śmierci, jak w przysiędze składanej przed bogami i ludźmi. Tym razem dotrzyma jej naprawdę.
Ilekroć patrzyła na niego w podobnych chwilach, odnosiła wrażenie, że walczyła z cieniem jego ojca. Rozpaczliwie pragnęła wierzyć, że człowiek zdolny był umknąć własnemu losowi. Jednocześnie rozsądek, ten najokrutniejszy spośród wszystkich doradców, szeptał jej nieustannie, że przed pewnymi rzeczami nie dało się uciec. Może jednak człowiek miał prawo choć przez chwilę pomarzyć o bezpieczeństwie — zwłaszcza jej luby.
— W porządku. Na trochę… Dopóki nie wymyślimy, co dalej — zgodziła się. Ujęła jego twarz lewą dłonią i zmusiła go, aby spojrzał jej prosto w oczy. Gdzieś w głębi umysłu kobiety zrodziła się nadzieja. Icarus planował przyszłość. Planował ich przyszłość. Nawet po tym, co po tym wszystkim, wciąż chciał ją mieć przy sobie. — Nie opuszczę cię — dodała ciszej. — Bogowie mi świadkami, próbowałam przestać cię kochać dziesięć lat temu i zobacz, jak marnie mi to poszło.
Nadejdzie jeszcze dzień, gdy będzie mogła powiedzieć mu, że nie opuści go aż do śmierci, jak w przysiędze składanej przed bogami i ludźmi. Tym razem dotrzyma jej naprawdę.
Koniec sesji
Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception