25.05.2026, 21:13 ✶
Atreus
Szkło poszło w górę, a gardła przepłukał złocisty trunek. Jak piwo, popłynęły słowa, odpowiednio dobrane do przykrywki, którą udało się chwile wcześniej przedstawić. A jednak coś zmieniło się w powietrzu, ciężko orzec. Rudzi bracia spojrzeli po sobie i była to krótka wymiana spojrzeń.
– My… na razie odpuściliśmy sobie te imprezki. Ta nam dała profitu na najbliższy czas… – zaczął, ale w słowo weszła mu jego chichocząca towarzyszka:
– Och ale przecież co to za problem? Mieć dużo pieniędzy a potem… potem jeszcze więcej pieniędzy! Wypijmy na Wasz nowy biznes na stałe! – zaproponowała toast, gdy ten drugi nagle położył dłoń na jej kuflu i przycisnął go do stołu ulewając trochę piwa zbyt zamaszystym gestem. Spojrzał przy tym prosto w oczy Atreusa i z szerokim, ale nie sięgającym oczu uśmiechem powiedział: – Na razie podziękujemy druhu, ale jeśli będziesz nas potrzebował kiedy indziej to weź kawałek papieru i nabazgraj namiary do siebie. Odezwiemy się, gdy wiatr zawieje znów we właściwą stronę, bo tera to totalna flauta. – zapewnił solennie i wrócił do picia. Zaraz po tym lekko tylko zmieszana dama, zaproponowała karty na rozruszanie nieco… sflaczałej atmosfery. Talia była zmęczona życiem i na ile czujne oko aurora hazardzisty mogło wyłapać - zdecydowanie znaczona.
Victoria
– Chłop? O paniusiu droga, a jakżeś go sobie uhaczyła, skoro zakładasz, że zatrzymał się w miejscu takim jak to? – zagadnął, nie przepuszczając jej dalej, bacznie oczkami śledząc każdy jej ruch. – A jak się zwał ten chłop hę? Znam tu wszystkich, powiedz mi słowo, postaw piwo, a ja Ci powiem czy wypłynął na morze, czy zacumował w jakimś innym porcie. – zasugerował sugestywnie, uśmiechając się paskudnie. Stracił jednak w tej konwersacji chęć wyrzucenia jej z miejsca. Przynajmniej na razie.