24.05.2026, 12:05 ✶
Proces wywoływania duchów był dobrze znany Odile; choć sama nie potrafiła przeprowadzić tego rytuału (ani nie chciała się nauczyć) miała z nim styczność wiele razy w kontekście zawodowym. Możliwość zdobycia informacji od zmarłych stanowiła nieoceniony atut zarówno w Departamencie Tajemnic jak i w Biurze Koronera. Fawley zdarzało się nie tylko być świadkiem takich przesłuchań, ale także sporządzać z nich protokół, co robiła również teraz. Mogłaby co prawda zaciągnąć do tej czynności jakiegoś żółtodzioba, ale wolała mieć pewność, że notatka zostanie sporządzona porządnie. W końcu ona sama słyszała jedynie słowa Charlotte, a nie duszy przebywającej w zaświatach. Dlatego też zamiast samopiszącego pióra użyła tradycyjnego przyboru do pisania.
Pani Kelly, jak na profesjonalistkę przystało, bez problemu nawiązała kontakt z denatem. Niewymowna wiedziała również jak poprowadzić rozmowę, by osoba sporządzająca protokół nie miała problemu z zapisaniem najważniejszych informacji. Odile starannie (bo wbrew stereotypom na temat uzdrowicieli, potrafiła pisać czytelnie) odnotowała imię podane przez zmarłego oraz miejsce jego zgonu. Niestety, Andrew Jefferson (a raczej to, co po nim pozostało) miał problemy z przypomnieniem sobie ostatnich chwil życia. Nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę stan jego mózgu, lecz w takim razie Charlotte będzie musiała bardziej drążyć.
Odile na sekundę oderwała się od protokołu, by szybko napisać coś na pustej kartce. Potem podniosła ją, by Kelly mogła odczytać wyraźne Co tam robił? i Z kim był? Należało jeszcze spytać o to, czy miał styczność z czarną magią, ale dopiero w dalszej kolejności.
Pani Kelly, jak na profesjonalistkę przystało, bez problemu nawiązała kontakt z denatem. Niewymowna wiedziała również jak poprowadzić rozmowę, by osoba sporządzająca protokół nie miała problemu z zapisaniem najważniejszych informacji. Odile starannie (bo wbrew stereotypom na temat uzdrowicieli, potrafiła pisać czytelnie) odnotowała imię podane przez zmarłego oraz miejsce jego zgonu. Niestety, Andrew Jefferson (a raczej to, co po nim pozostało) miał problemy z przypomnieniem sobie ostatnich chwil życia. Nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę stan jego mózgu, lecz w takim razie Charlotte będzie musiała bardziej drążyć.
Odile na sekundę oderwała się od protokołu, by szybko napisać coś na pustej kartce. Potem podniosła ją, by Kelly mogła odczytać wyraźne Co tam robił? i Z kim był? Należało jeszcze spytać o to, czy miał styczność z czarną magią, ale dopiero w dalszej kolejności.