19.05.2026, 12:02 ✶
Robert nie dziwił się, że tak młody człowiek jak Hannibal nie chciał, by nazywano go "wujkiem". Jednak, formalnie rzecz biorąc, był on wujkiem Enid. Zresztą dziewczynka wyraźnie nie czuła się najlepiej z tym nagłym odzwyczajaniem się od nazwy, którą stosowała w stronę reszty członków rodziny. Uśmiechnęła się do Hannibala, pokiwała głową, a jednak Crouch jak nikt inny potrafił rozpoznać zakłopotanie u swojej córeczki.
– Teoretycznie, Hannibalu, jesteś jej wujkiem. Jak byś się czuł, gdybyś do mojej mamy nagle miał zwracać się per Frances albo Frankie? – Kiedy Robert wypowiadał te słowa, jego matka prawie opluła się winem. Sędzia jednak zwrócił uwagę na Jonathana, który oczywiście dorzucił swoje trzy grosze do rozmowy. – Ale z drugiej strony, ta cała tytulatura to tylko kolejny konwenans. Dlatego, jeśli chcecie się umówić z Enid, żeby być raczej jak kuzyni, nic chyba nie stoi na przeszkodzie poza wolą stron. Co ty na to, córciu?
– Mogę mówić do ciebie po imieniu, wuj... Hannibalu – słowa dziewczynki zabrzmiały odrobinę niepewnie. Zresztą chyba żadne dziecko zresztą nie lubiło siedzieć wśród dorosłych na rodzinnych imprezach. Robert zamierzał namówić kogoś, by pokazał jego córce kulisy teatru w przerwie pomiędzy głównym daniem a deserem. A może w swoim czasie poprosi o to samego Hannibala?
Zgromił młodszego kuzyna spojrzeniem typu "tu jest jedenastoletnie dziecko", gdy ten zaczął radośnie opowiadać o biczach, które pluły krwią. Na miłość Matki, jak zapytał, chciał tylko ogólników. A i Lauretta wyglądała, jakby zaraz miała rzucić w Hannibala nożem. Ach, nie ma to jak rodzina... Cóż, przynajmniej stara dobra cioteczka Anemone się powstrzymała. Szczególnie, że Enid wyraźnie się zainteresowała co bardziej kontrowersyjnymi tematami. Cóż, przynajmniej działo się coś ciekawszego niż klasyczne i jakże bolesne "jak tam w szkole?".
– Wspaniale, że pytasz, bo wybieram się z naszą Moną, niestety dziś nieobecną. I by uciąć wszelkie plotki, spędza święta z Rowle'ami, nie Prewettami – odparł, nie wiedząc, co do której rodziny był bardziej sceptyczny. Przynajmniej Prewettci nie mieli "specjalnej ochrony" podczas Spalonej Nocy. Sędzia spojrzał na Jonathana, przypomniał sobie tamtą wizytę w Walii, słowa Mony o Śmierciożercy w mieszkaniu... Wziął kolejny łyk wina.
– Teoretycznie, Hannibalu, jesteś jej wujkiem. Jak byś się czuł, gdybyś do mojej mamy nagle miał zwracać się per Frances albo Frankie? – Kiedy Robert wypowiadał te słowa, jego matka prawie opluła się winem. Sędzia jednak zwrócił uwagę na Jonathana, który oczywiście dorzucił swoje trzy grosze do rozmowy. – Ale z drugiej strony, ta cała tytulatura to tylko kolejny konwenans. Dlatego, jeśli chcecie się umówić z Enid, żeby być raczej jak kuzyni, nic chyba nie stoi na przeszkodzie poza wolą stron. Co ty na to, córciu?
– Mogę mówić do ciebie po imieniu, wuj... Hannibalu – słowa dziewczynki zabrzmiały odrobinę niepewnie. Zresztą chyba żadne dziecko zresztą nie lubiło siedzieć wśród dorosłych na rodzinnych imprezach. Robert zamierzał namówić kogoś, by pokazał jego córce kulisy teatru w przerwie pomiędzy głównym daniem a deserem. A może w swoim czasie poprosi o to samego Hannibala?
Zgromił młodszego kuzyna spojrzeniem typu "tu jest jedenastoletnie dziecko", gdy ten zaczął radośnie opowiadać o biczach, które pluły krwią. Na miłość Matki, jak zapytał, chciał tylko ogólników. A i Lauretta wyglądała, jakby zaraz miała rzucić w Hannibala nożem. Ach, nie ma to jak rodzina... Cóż, przynajmniej stara dobra cioteczka Anemone się powstrzymała. Szczególnie, że Enid wyraźnie się zainteresowała co bardziej kontrowersyjnymi tematami. Cóż, przynajmniej działo się coś ciekawszego niż klasyczne i jakże bolesne "jak tam w szkole?".
– Wspaniale, że pytasz, bo wybieram się z naszą Moną, niestety dziś nieobecną. I by uciąć wszelkie plotki, spędza święta z Rowle'ami, nie Prewettami – odparł, nie wiedząc, co do której rodziny był bardziej sceptyczny. Przynajmniej Prewettci nie mieli "specjalnej ochrony" podczas Spalonej Nocy. Sędzia spojrzał na Jonathana, przypomniał sobie tamtą wizytę w Walii, słowa Mony o Śmierciożercy w mieszkaniu... Wziął kolejny łyk wina.
Vox populi
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.