15.05.2026, 16:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.05.2026, 14:30 przez Brenna Longbottom.)
– Ale przez nią padało – odbiła piłeczkę, bo chyba jednak z dwojga złego wolała być zamknięta tutaj, zwłaszcza że wiedziała, że prędzej czy później ich wypuszczą. W najgorszym razie jutro rano. Tam miała wrażenie, że zwyczajnie zamarznie, nie wspominając już o tym, że przebywanie w domu pełnym duchów, które manipulują twoimi umysłami, było po prostu szalenie dziwnym doświadczeniem. – A, tak, słyszałam, że w Biurze Aurorów mają bardzo wielu przystojnych mężczyzn. Może się tam przejdę w najbliższym czasie sprawdzić, jak się prezentują? – stwierdziła odrobinę kpiąco. – Taaak, ale jeżeli rozpoznają mój głos, to po prostu uznają, że coś jest nie tak, skoro krzyczę zamiast temu komuś walnąć, a gdybyś tu prosił o pomoc przy molestowaniu…
Nie zdążyła dokończyć, co takiego mogłoby się stać, gdyby to on zaczął wznosić takie okrzyki, bo zamek wreszcie zazgrzytał i drzwi się otworzyły. Brenna zamrugała, kiedy w oczy nagle uderzyło światło. Sądząc po tym „co tu się” stażysta pewnie zauważył, że się obejmowali, ale na pewno nie zamierzała się przejmować: jakby nie było, widziano ich już razem publicznie.
– Taka jest procedura bezpieczeństwa – obruszył się strażnik, a Brenna westchnęła.
– Zamykania pracowników departamentu b e z p i e c z e ń s t w a? – spytała, ale ton nie był napastliwy i złagodziła to pytanie nawet uśmiechem, bo w przeciwieństwie do Atreusa nie wkurzyła się tym zamknięciem aż tak bardzo. Była chyba odrobinę zirytowana, ale bardziej rozbawiona i trochę zrezygnowana, gdy ją tam wepchnięto i jeszcze zgaszono światło. Bo... no naprawdę, co by się stało, gdyby poszli na przykład uzupełniać raporty przed sprawdzeniem tych różdżek? Nie wolno im było pchać się do Departamentu Tajemnic czy niektórych sal o wyższym poziomie dostępu, ale to nie tak, że nie byli uprawnieni do poruszania się po większej części Ministerstwa. – Różdżki? Sprawdzono je?
– A… tak, tak… jednak działają – oświadczył, wyciągając ku nim pudełko. Brenna sięgnęła po swoją różdżkę (bez niej naprawdę czuła się jednak niepewnie, więc cieszyła się, że ta wróciła w jej ręce), a potem machnęła nią, tak na wszelki wypadek. Kto wie, czy jej nie popsuli. Ale w powietrzu pozostawiła złocisty ślad i wyglądało na to, że nikt przy niej nie kombinował. – Hej, zabrałam bardzo podobną bandzie gówniarzy na Pokątnej – przypomniało się jej, kiedy Atreus wyciągnął z pudełka swoją.
Nie zdążyła dokończyć, co takiego mogłoby się stać, gdyby to on zaczął wznosić takie okrzyki, bo zamek wreszcie zazgrzytał i drzwi się otworzyły. Brenna zamrugała, kiedy w oczy nagle uderzyło światło. Sądząc po tym „co tu się” stażysta pewnie zauważył, że się obejmowali, ale na pewno nie zamierzała się przejmować: jakby nie było, widziano ich już razem publicznie.
– Taka jest procedura bezpieczeństwa – obruszył się strażnik, a Brenna westchnęła.
– Zamykania pracowników departamentu b e z p i e c z e ń s t w a? – spytała, ale ton nie był napastliwy i złagodziła to pytanie nawet uśmiechem, bo w przeciwieństwie do Atreusa nie wkurzyła się tym zamknięciem aż tak bardzo. Była chyba odrobinę zirytowana, ale bardziej rozbawiona i trochę zrezygnowana, gdy ją tam wepchnięto i jeszcze zgaszono światło. Bo... no naprawdę, co by się stało, gdyby poszli na przykład uzupełniać raporty przed sprawdzeniem tych różdżek? Nie wolno im było pchać się do Departamentu Tajemnic czy niektórych sal o wyższym poziomie dostępu, ale to nie tak, że nie byli uprawnieni do poruszania się po większej części Ministerstwa. – Różdżki? Sprawdzono je?
– A… tak, tak… jednak działają – oświadczył, wyciągając ku nim pudełko. Brenna sięgnęła po swoją różdżkę (bez niej naprawdę czuła się jednak niepewnie, więc cieszyła się, że ta wróciła w jej ręce), a potem machnęła nią, tak na wszelki wypadek. Kto wie, czy jej nie popsuli. Ale w powietrzu pozostawiła złocisty ślad i wyglądało na to, że nikt przy niej nie kombinował. – Hej, zabrałam bardzo podobną bandzie gówniarzy na Pokątnej – przypomniało się jej, kiedy Atreus wyciągnął z pudełka swoją.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.