Ah tak, pani Philomena Mulciber. Pisała świetne artykuły, szkoda tylko że takie średnie w treści i charakterze. Chociaż pewnie gdyby nie fakt, że postanowiła przyłączyć się do nagonki na Longbottomów, to Atreus tylko ziewnąłby przeciągle na jej wzmiankę, troszkę ten problem ignorując. Ale Robert miał też rację; pewnie bardzo duża część pracowników Ministerstwa Magii popierała te jej teorie i uzasadnienia, dlaczego czysta krew to najmocniejsza krew, i tak dalej, i tak dalej. Atreus nie do końca kupował całą tę nadętą otoczkę, która dodawała wagi czemuś tak trywialnemu jak prosty fakt, że wszystko obracało się dookoła pieniędzy i wpływów.
- Czytałem - przytaknął. - A za wywodami o czystokrwistych powinnościach będą szły dalsze wskazania palcem kolejnych rodzin, które nie wpisują się w przyjęty przez nią kanon - po prawdzie to trochę go ciekawiło, kto sobie zasłużył na kolejne obwinianie. Pojawienie się filiżanek z kawą skwitował grzecznym uśmiechem i cichym podziękowaniem, wracając dość szybko do prowadzonej rozmowy. - Ale tak, jest to problem. Nie wiem na ile jest to wina osób, które mogą się z zgadzać z mecenas Mulciber, a na ile prostego faktu, że nikt do tej pory nie postanowił w tych kwestiach działać. Jestem jednak dzisiaj u ciebie właśnie z tego powodu, bo chciałbym stworzyć w naszym departamencie właśnie taką grupę. Rolą aurorów jest zajmowanie się sprawami czarnoksiężników, ale powiedzmy sobie szczerze, nie każdy czarnoksiężnik jest śmierciożercą. Dlatego wyszedłem z propozycją do Harper Moody, aby pozwoliła na powstanie grupy zadaniowej, która wzięłaby na tapetę po pierwsze samą Spaloną Noc i doniesienia z niej na temat popleczników Czarnego Pana, a następnie i inne sprawy powiązane z ich działalnością. Potrzeba mi jednak do tego dodatkowego zaplecza, w tym prawnego. Pomyślałem więc o tobie.