12.05.2026, 13:42 ✶
Mężczyźni mocowali się z drzwiami i w końcu udało im się zaczerpnąć świeżego powietrza gdy wypadli na niewielki kamienny dziedziniec przed wejściem do term. Łuna unosząca się nad główną częścią kurortu zdawała się wręcz nierealna. Piękne migotliwe światła unoszące się przy ścianach luksusowego hotelu, śmiechy i rozmowy dochodzące znad basenu i otwartej części restauracji…
Grupa nie traciła jednak czasu. Basil oddzielił się od nich bardzo szybko idąc z informacjami o ataku prosto do dyrektora SPA prosząc też pozostałą dwójkę o dyskrecję w trakcie pozyskiwania informacji. Henryk i Leviathan zostali z kolei zaprowadzeni przez jedną z recepcjonistek do kantyny dedykowanej pracownikom, gdzie obecnie przebywał Marco.
Pomieszczenie znajdowało się na parterze głównego hotelu, ale od wschodniej strony, z widokiem na drugą część miasta i pofałdowany, górzysty teren Calabrii. Było niewielkie, o wiele bardziej skromne, choć przestronny taras zapewniał przebywającym tu zatrudnionym odrobinę powietrza i wytchnienia. Za małym barkiem nikogo nie było, tutejsi najwidoczniej mogli wlewać sobie z beczek do skutku, aby było czym popić jedzenie zabrane prosto z kuchni. Znajdowali się tu głównie teraz pracownicy techniczni, masażyści, kosmetyczki, sprzątacze, Ci którzy mieszkali w hotelu na stałe oraz Ci, którzy przyjeżdżali do pracy tylko na sezon. Skromne stoliki wystarczyły by przy drinkach i winie omówić trudy dnia i wymienić najświeższymi anegdotami „z frontu”.
Dziewczyna wskazała siedzącego na tarasie roześmianego Włocha - śniadego, barczystego dwudziestolatka, który właśnie próbował flirtować z jedną z kelnerek, która dzisiaj najwidoczniej miała wolne. Sądząc po jej wlepionym w niego spojrzeniu, szło mu całkiem nieźle.
Grupa nie traciła jednak czasu. Basil oddzielił się od nich bardzo szybko idąc z informacjami o ataku prosto do dyrektora SPA prosząc też pozostałą dwójkę o dyskrecję w trakcie pozyskiwania informacji. Henryk i Leviathan zostali z kolei zaprowadzeni przez jedną z recepcjonistek do kantyny dedykowanej pracownikom, gdzie obecnie przebywał Marco.
Pomieszczenie znajdowało się na parterze głównego hotelu, ale od wschodniej strony, z widokiem na drugą część miasta i pofałdowany, górzysty teren Calabrii. Było niewielkie, o wiele bardziej skromne, choć przestronny taras zapewniał przebywającym tu zatrudnionym odrobinę powietrza i wytchnienia. Za małym barkiem nikogo nie było, tutejsi najwidoczniej mogli wlewać sobie z beczek do skutku, aby było czym popić jedzenie zabrane prosto z kuchni. Znajdowali się tu głównie teraz pracownicy techniczni, masażyści, kosmetyczki, sprzątacze, Ci którzy mieszkali w hotelu na stałe oraz Ci, którzy przyjeżdżali do pracy tylko na sezon. Skromne stoliki wystarczyły by przy drinkach i winie omówić trudy dnia i wymienić najświeższymi anegdotami „z frontu”.
Dziewczyna wskazała siedzącego na tarasie roześmianego Włocha - śniadego, barczystego dwudziestolatka, który właśnie próbował flirtować z jedną z kelnerek, która dzisiaj najwidoczniej miała wolne. Sądząc po jej wlepionym w niego spojrzeniu, szło mu całkiem nieźle.