11.05.2026, 23:29 ✶
– Albo prosty sposób na zabicie kogoś nieproszonego – mruknął pod nosem, chociaż oczywiście wszedł do środka bez zbędnego marudzenia. Czy chciał umierać? Oczywiście, że nie. Po pierwsze martwił się o zbyt wiele osób, aby tak po prostu sobie umrzeć. Po drugie przy jego obecnym grafiku i zobowiązaniach, śmierć byłaby dla niego bardzo niekorzysta i szczerze mówiąc nieco irytująca. Po trzecie znając swoje życie gdyby oboje padli tutaj martwi gazety na pewno by o tym napisały i Millie z pewnością połączyłaby kropki i zrozumiała, że ten mężczyzna o którym jej mówił, był jej szefem, a on martwy nawet nie mógłby się tłumaczyć. No i po czwarte i chyba najważniejsze, kategorycznie odmawiał tego rodzaju śmierci, bo była zbyt podobna do tego, jak umarł jego własny ojciec, a Basilius naprawdę nie chciał nawet myśleć o tym, jak ktoś na jego pogrzebie wzdycha, że syn Dedalusa nie dość że był do niego podobny z wyglądu, to jeszcze tak samo jak ojciec wpakował się tam gdzie nie powinien i zmarł od klątwy poza Wielką Brytanią. Nie. Absolutnie nie. Gdyby okazało się, że jednak dorwała ich klątwa i zaraz umrą, chyba poprosiłby Morpheusa, aby rozwalił mu czaszkę o ścianę, lub chociaż czymś dźgnął, tak by przynajmniej inni myśleli że było to morderstwo, a nie kolejne niefortunne spotkanie Prewetta z klątwą, którą zlekceważył.
– Niestety obawiam się, że to niemożliwe – powiedział, samemu rozglądając się dookoła z wyczarowanym z własnej rożdżki źródłem światła. Nieważne jak niepokojącą by nie była obecna sytuacja, to wszystko wyglądało niesamowicie i Basilius musiał się z całych sił zapierać, aby nie przystanąć i nie popodziwiać nieco dłużej tych malowideł. – Z tego co zauważyłem pan Shafiq darzy ciebie pewną sympatią, a ja wolałbym nie tracić w grobowcu kogoś tak ważnego dla mojego pracodawcy. Nie wspominając już o tym, że wtedy nasza ekspedycja straciłaby swojego naciekawszego i najprzystojniejszego członka.
Potrzebował kilku sekund aby dotarło do niego co on do jasnej cholery właśnie powiedział. To ten grobowiec. Ten grobowiec rozproszył go na tyle, że zamiast myśleć palnął coś tak żenującego. Na Matkę, może jednak wolął umrzeć.
Na całe szczęście w tym momencie znaleźli się w dużej sali, a grobowiec jednak zlitował się nad Prewettem i postanowił ich zabić. Pomieszczenie było puste, poza czymś co przypominało bardzo prosty nagrobek. Nagrobek jednak, chociaż zamknięty, na pewno nie zawierał w sobie mumii, bo ta właśnie stanęła za nim. Najpierw było chrząknięcie. Potem pomruk. Potem Basilius odwrócił się i zbladł jeszcze bardziej, widząc jak zabandażowana istota, zagrodziła im drogę ucieczki i już miał wyciągnąć różdżkę, gdy mumia... Bardzo spokojnie i z bardzo uprzejmym pomrukiem zmarłego, wyciągnęła jedną z dłoni i wskazała przed siebie na malowidła naścienne, które właśnie zaczęły się ruszać i przedstawiały bardzo dziwny obrazek. Dwóch namalowanych Egipcjan stało nad martwym ciałem, które chyba chcieli zabalsamować i... Patrzyło się na nich wyczekująco i to mrugając. Dodatkowo obok nich namalowanych został dziwny prostokąt, w którego środku znajdował się... Chyba zwój?
– Co się dzieje? – wyszeptał do Morpheusa. – Czego oni od nas chcą? Czy to jest normalne?
– Niestety obawiam się, że to niemożliwe – powiedział, samemu rozglądając się dookoła z wyczarowanym z własnej rożdżki źródłem światła. Nieważne jak niepokojącą by nie była obecna sytuacja, to wszystko wyglądało niesamowicie i Basilius musiał się z całych sił zapierać, aby nie przystanąć i nie popodziwiać nieco dłużej tych malowideł. – Z tego co zauważyłem pan Shafiq darzy ciebie pewną sympatią, a ja wolałbym nie tracić w grobowcu kogoś tak ważnego dla mojego pracodawcy. Nie wspominając już o tym, że wtedy nasza ekspedycja straciłaby swojego naciekawszego i najprzystojniejszego członka.
Potrzebował kilku sekund aby dotarło do niego co on do jasnej cholery właśnie powiedział. To ten grobowiec. Ten grobowiec rozproszył go na tyle, że zamiast myśleć palnął coś tak żenującego. Na Matkę, może jednak wolął umrzeć.
Na całe szczęście w tym momencie znaleźli się w dużej sali, a grobowiec jednak zlitował się nad Prewettem i postanowił ich zabić. Pomieszczenie było puste, poza czymś co przypominało bardzo prosty nagrobek. Nagrobek jednak, chociaż zamknięty, na pewno nie zawierał w sobie mumii, bo ta właśnie stanęła za nim. Najpierw było chrząknięcie. Potem pomruk. Potem Basilius odwrócił się i zbladł jeszcze bardziej, widząc jak zabandażowana istota, zagrodziła im drogę ucieczki i już miał wyciągnąć różdżkę, gdy mumia... Bardzo spokojnie i z bardzo uprzejmym pomrukiem zmarłego, wyciągnęła jedną z dłoni i wskazała przed siebie na malowidła naścienne, które właśnie zaczęły się ruszać i przedstawiały bardzo dziwny obrazek. Dwóch namalowanych Egipcjan stało nad martwym ciałem, które chyba chcieli zabalsamować i... Patrzyło się na nich wyczekująco i to mrugając. Dodatkowo obok nich namalowanych został dziwny prostokąt, w którego środku znajdował się... Chyba zwój?
– Co się dzieje? – wyszeptał do Morpheusa. – Czego oni od nas chcą? Czy to jest normalne?