Być może odrobinę go sprowokowała. Sama tak właściwie nie wiedziała dlaczego, ale to zrobiła, a skoro powiedziała jedno, to wypadało zrobić i drugie. Zamierzała udać się tam, gdzie jej zdaniem znajdowało się jezioro, co najważniejsze zamierzała wleźć w te krzaki z nim, może nie do końca chciała to zrobić, ale słowo się rzekło, a Bletchley nie rzucała słów na wiatr, i wiedziała, że Aloysius pójdzie z nią. Nie przegapiłby takiej okazji, nie on. Doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Po co to właściwie robiła, a kto mógł to wiedzieć? Na pewno eksploracja tego terenu w pojedynkę miała być mniej bezpieczna, niekoniecznie był osobą którą wybrałaby na swoje wsparcie, ale nikogo innego tu nie było, a gdzieś w głębi duszy może faktycznie był jej pierwszym wyborem. Nieistotne.
Poprawiła kapelusz na swojej głowie, bardzo skutecznie chronił ją przed słońcem, całkiem miłe było to, że Wish zadbał o to, aby zbyt mocno się nie spiekła, nie, żeby sądziła, że się o nią troszczył, chociaż może, bardzo odrobinę tak to sobie tłumaczyła, jakby pewnych nawyków wcale nie dało się pozbyć.
Szła przed siebie niezbyt szybkim tempem, było ciepło, powietrze praktycznie się nie ruszało, czuła, że jej ciało niedługo znajdzie się na granicy, sukienka zaczynała się kleić do jej skóry, ale nie przestawała iść. Musieli zweryfikować to, czy faktycznie jezioro jest tam, gdzie być miało, to znaczy, gdzie zakładała, że będzie.
Powoli zaczynali zbliżać się do większych zarośli, to znaczy krzaków, pewne było to, że będzie tam cień, więc tak, czy siak odrobinę wygrywali dzięki temu spacerowi. - Jeśli będzie tam bagno to szybko się wycofam, nie chcę taplać się w błocie, zresztą przy takiej temperaturze pewnie będzie suche. - Miała taką nadzieję, no i zdecydowanie wolałaby jednak, aby znaleźli jezioro, a nie bagno, nie do końca przepadała za błotem. - Czy w ogóle muszę zachowywać twarz? Nikt nie będzie widział mojej kompromitacji. - No, nikt poza nim, ale nie sądziła, że miał zamiar opowiadać komukolwiek o tym, że postanowił z nią zwiedzać okolicę - nie oszukujmy się, Prudence nie była wymarzoną kompanką, no, może wymarzoną mogła być, ale nie taką którą ktoś chciał się chwalić.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control