07.05.2026, 22:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.07.2026, 20:21 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Prudence Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
1957
Słońce wisiało nisko, świecąc z siłą gigantycznej soczewki skierowanej wprost na lekko wilgotnawą łąkę, co być może nie miałoby dla mnie żadnego większego znaczenia, gdybym dalej leżał na dupie, z piwem w dłoni. Ale nieeeeeeee… Oczywiście, że nie mogłem odmówić sobie spaceru w nieznane - nie, gdy usłyszałem te słowa. „Wiesz, że mogłabym to zrobić tylko dlatego, żeby Ci udowodnić, że jest inaczej?” Kto… No - kto? Kto machnąłby ręką, słysząc coś takiego, i stwierdziłby, że „teraz to mu się już nie chce”? Odpowiedź na to pytanie pewnie niezbyt by mnie zadowoliła, właśnie dlatego postanowiłem go nie zadawać, tylko podniosłem się z miejsca i ruszyłem przed siebie w kierunku najgęściej rosnących krzaków.Niestety, temu spacerowi zdecydowanie nie sprzyjał fakt, iż powietrze praktycznie stało w miejscu, oblepiając skórę wilgocią, która nie miała zamiaru odpuścić aż do nocy - było ciężkie, duszne, ale nie burzowe, lepki upał przyklejał mi koszulę do pleców, trawa sięgała wyżej niż powinna i ocierała się o moje nogi przy każdym kroku, zostawiając po sobie ślady i drobne zadrapania, które ignorowałem z uporem godnym lepszej sprawy - tak samo jak olewałem wszystko, co nie wpisywało się w ten prosty plan, który w mojej głowie już dawno został zrealizowany. Jezioro istniało, bo chciałem, żeby istniało, a teraz tam szliśmy, i to było najważniejsze.
Nie widziałem go, co prawda, dostrzegałem tylko gęstszy pas krzaków na horyzoncie, coś, co obiecywało wodę, chłód i przestrzeń, którą można było zawłaszczyć sobie choćby na kilka minut, jednak to wystarczało, żeby iść szybciej, bez czekania, bez sprawdzania, czy nadążała. Mhm, jasne, bujda… Wiedziałem, że nadążała, nawet jeśli wolałaby udawać, że to ja za nią biegłem, nie odwrotnie - nawet jeśli ja wolałbym nie musieć udawać, że nie skracałem lekko kroku i nie robiłem większych spirali, „by ominąć przeszkody”, po których ona swobodnie, ze swoimi krótkimi nóżkami, przechodziła…
- Jeśli zaraz okaże się, że to tylko bagno, udawaj, że od początku wiedziałaś. - Rzuciłem przez ramię, nawet się przed tym nie wahając, z krzywym uśmiechem, którego nie widziała, ale który z pewnością i tak był wyczuwalny w tonie mojego głosu. - Będzie ci łatwiej zachować twarz. - Dodałem wyzywająco, robiąc krok w gęstwinę, która nie wyglądała na szczególnie zachęcającą, więc oczywiście, że była najlepszym wyborem przejścia.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)