05.05.2026, 21:47 ✶
Po rozmowie z Anthony'm w zeszłym tygodniu, Lana jeszcze parę razy zastanawiała się nad swoją decyzją. Nie chciała, by jej brak doświadczenia bądź niezręczność w towarzystwie pokrzyżowała plany fundacji, która zdawała się być prawdziwie szlachetną inicjatywą. Słowo jednak się rzekło i choć Shafiq zapewne zrozumiałby, gdyby zechciała się wycofać, nie zamierzała rezygnować. Z jakiegoś powodu politykowi zależało na uczestnictwie Dolohovówny, nie tylko ze względu na wkład finansowy, ale także (a może przede wszystkim) z uwagi na jej umiejętności. Lana czuła się tym gestem bardzo wyróżniona, gdyż niewątpliwie Anthony mógłby sobie pozwolić na zaangażowanie historyka z większymi dorobkiem badawczym. Niemniej postawił właśnie na nią, dając czarownicy impuls do życia. Dolohovówna czuła, że nie mogła zmarnować tego gestu dobroci.
W ciągu ostatnich dni przeanalizowała przesłany akt fundacyjny Złotego Jabłka od deski do deski. Ponieważ już jako dziecko została spadkobierczynią pokaźnego majątku ojca, od małego uczono ją, by nigdy bezmyślnie nie składała podpisów pod dokumentami. Na jej oko, umowa odpowiadała jednak powszechnie przyjętym wzorcom, bez żadnych podstępnie ukrytych kruczków. Oczywiście, nie mogła mieć w tej kwestii stuprocentowej pewności, ponieważ nie była prawnikiem, lecz ufała Shafiqowi, podobnie jak on pokładał nadzieje w młodej historyczce.
Przybyła do Dziurawego Kotła zgodnie z ustaleniami. Wcześniej tego dnia zastanawiała się dłuższą chwilę, jaki strój przywdziać na to spotkanie. Chciała ubrać się stosownie do doniosłej okazji a zarazem na tyle subtelnie, by nie zwrócić na siebie niechcianej uwagi w pubie. Ostatecznie zdecydowała się na elegancką białą koszulę, długą granatową spódnicę i marynarkę pod kolor. Kostium prosty, lecz niewątpliwie wykonany z materiałów najlepszej jakości. Kiedy już weszła do środka, zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu Anthony'ego. Lana nie wiedziała, kim mieli być pozostali fundatorzy, więc widok twarzy rozpoznawalnych z gazet trochę ją onieśmielił. Shafiq sam powiedział jej, że ten plan był ambitny, lecz dopiero wizja ścisłej współpracy z celebrytą oraz sędzią Wizengamotu uświadomiła Dolohovównie, jak wysoko sięgał polityk. Czy na pewno pasuję do tego towarzystwa? Wszyscy trzej zgromadzeni tutaj panowie byli przecież znani z aktywnego działania, a ona większość czasu spędzała we własnym pokoju, siedząc nad książkami. Powoli zaczynała panikować, lecz gdy już miała się odwrócić i pobiec do domu, jej spojrzenie skrzyżowało się ze wzrokiem Anthony'ego. Nie, przecież obiecałam. Nie mogę go zawieść. Odetchnęła głęboko i podeszła do stolika, przy którym gromadzili się przyszli fundatorzy.
– Dzień dobry panom... – przywitała się zgodnie ze wszystkimi wymaganiami grzeczności, acz trochę nieśmiało. Bertie Botta nie dało się nie kojarzyć, a sędziego Croucha miała już okazję poznać podczas postępowania spadkowego po matce. Obaj dżentelmeni cieszyli się dobrą reputacją, co dodało jej otuchy. Widząc grzańce leżące na stole zastanowiła się, czy również nie powinna ich zamówić. Nie miała jednak ochoty na alkohol, więc na chwilę odeszła, by zamówić sobie sezonową herbatę. – Jeśli mogę spytać, na ile jeszcze osób czekamy?
W ciągu ostatnich dni przeanalizowała przesłany akt fundacyjny Złotego Jabłka od deski do deski. Ponieważ już jako dziecko została spadkobierczynią pokaźnego majątku ojca, od małego uczono ją, by nigdy bezmyślnie nie składała podpisów pod dokumentami. Na jej oko, umowa odpowiadała jednak powszechnie przyjętym wzorcom, bez żadnych podstępnie ukrytych kruczków. Oczywiście, nie mogła mieć w tej kwestii stuprocentowej pewności, ponieważ nie była prawnikiem, lecz ufała Shafiqowi, podobnie jak on pokładał nadzieje w młodej historyczce.
Przybyła do Dziurawego Kotła zgodnie z ustaleniami. Wcześniej tego dnia zastanawiała się dłuższą chwilę, jaki strój przywdziać na to spotkanie. Chciała ubrać się stosownie do doniosłej okazji a zarazem na tyle subtelnie, by nie zwrócić na siebie niechcianej uwagi w pubie. Ostatecznie zdecydowała się na elegancką białą koszulę, długą granatową spódnicę i marynarkę pod kolor. Kostium prosty, lecz niewątpliwie wykonany z materiałów najlepszej jakości. Kiedy już weszła do środka, zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu Anthony'ego. Lana nie wiedziała, kim mieli być pozostali fundatorzy, więc widok twarzy rozpoznawalnych z gazet trochę ją onieśmielił. Shafiq sam powiedział jej, że ten plan był ambitny, lecz dopiero wizja ścisłej współpracy z celebrytą oraz sędzią Wizengamotu uświadomiła Dolohovównie, jak wysoko sięgał polityk. Czy na pewno pasuję do tego towarzystwa? Wszyscy trzej zgromadzeni tutaj panowie byli przecież znani z aktywnego działania, a ona większość czasu spędzała we własnym pokoju, siedząc nad książkami. Powoli zaczynała panikować, lecz gdy już miała się odwrócić i pobiec do domu, jej spojrzenie skrzyżowało się ze wzrokiem Anthony'ego. Nie, przecież obiecałam. Nie mogę go zawieść. Odetchnęła głęboko i podeszła do stolika, przy którym gromadzili się przyszli fundatorzy.
– Dzień dobry panom... – przywitała się zgodnie ze wszystkimi wymaganiami grzeczności, acz trochę nieśmiało. Bertie Botta nie dało się nie kojarzyć, a sędziego Croucha miała już okazję poznać podczas postępowania spadkowego po matce. Obaj dżentelmeni cieszyli się dobrą reputacją, co dodało jej otuchy. Widząc grzańce leżące na stole zastanowiła się, czy również nie powinna ich zamówić. Nie miała jednak ochoty na alkohol, więc na chwilę odeszła, by zamówić sobie sezonową herbatę. – Jeśli mogę spytać, na ile jeszcze osób czekamy?
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.