04.05.2026, 21:26 ✶
Miles nie ogarniała trochę co się dzieje, bo tak na prawdę była szpiegiem jak z koziej dupy trąba i były powody dla których nie nosiła na co dzień munduru aurorskiego inne niż pokoleniowa trauma, pierdolnięta głowa i kiepska pamięć do terminów. Jej uwaga była obecnie rozpiżdżona po całym obiekcie, normalnie na takich imprezach radziła sobie podlewaniem swojej obolałej przebodźcowanej duszy alkoholem, ale teraz OBIECAŁA Morfinie że nie będzie pić, więc wszystko było jej przeciwnikiem - sukienka, włosy, skóra i pierdolone nerwy, które drapały ją od wnętrza czaszki domagając się zaszycia w ciemnym kącie i rozjebania czegoś.
Może później.
Teraz zdawało jej się, że parka w ogóle ma w nią wywalone jajca, bo przecież mówiła, że chce usiąść (chyba?) i ciągnęła ich do stolika, żeby się pointegrować (to na pewno!) i w ogóle jak niby mieli rozmawiać, skoro ktoś chciał wywijać młynki na parkiecie. Romantyzm nie był najlepszą stroną Miles, książek nie czytała zbyt wiele, żeby w głowie wyobrażać sobie nachylanie się do siebie dwóch par i słodkie przekomarzaneczki podczas utworu, gdzie trzeba dokładać wszelkich starań, żeby nie podeptać partnera, a co tu dopiero mówić o jakimkolwiek skupieniu na rozmowie.
- Oni mówią o ruchaniu Liszek, wywróżyłam im ostatnio dużo seksu na zgodę. - odpowiedziała bezmyślnie, nie za bardzo licząc się z etyką zawodową, choć przecież każdy komu Miles chociaż raz hehe stawiała, mógłby założyć, że wróżba na seks to 99% jej wszystkich wróżb. - A my pasujemy owszem, miłego wywijania. - Pomachała im na pożegnanie i przeszłą te kilka kroków by zająć miejsce przy jakimś pustym stoliku, z którego talerza właśnie raczyła się wiewiórka.
- Myślisz, że to animag? - zapytała płasko wgapiając złote ślepia w twarz bezczelnej złodziejki, a potem przenosząc je na wychudłego lekarza. - Nie wierzę, że to będzie trwać jeszcze jutro. Chyba się zajebie w nocy, jak się okaże, że ten pedał Bulstrode chrapie i nie dość że się tu nie napiłam, to się jeszcze kurwa nie wyśpie. - tym razem nieco ściszyła głos pochylając się do Basiliusa. - Cały czas nie ogarniam mózgiem, że jesteście kuzynami. Jesteście tak TOTALNIE inni.
Może później.
Teraz zdawało jej się, że parka w ogóle ma w nią wywalone jajca, bo przecież mówiła, że chce usiąść (chyba?) i ciągnęła ich do stolika, żeby się pointegrować (to na pewno!) i w ogóle jak niby mieli rozmawiać, skoro ktoś chciał wywijać młynki na parkiecie. Romantyzm nie był najlepszą stroną Miles, książek nie czytała zbyt wiele, żeby w głowie wyobrażać sobie nachylanie się do siebie dwóch par i słodkie przekomarzaneczki podczas utworu, gdzie trzeba dokładać wszelkich starań, żeby nie podeptać partnera, a co tu dopiero mówić o jakimkolwiek skupieniu na rozmowie.
- Oni mówią o ruchaniu Liszek, wywróżyłam im ostatnio dużo seksu na zgodę. - odpowiedziała bezmyślnie, nie za bardzo licząc się z etyką zawodową, choć przecież każdy komu Miles chociaż raz hehe stawiała, mógłby założyć, że wróżba na seks to 99% jej wszystkich wróżb. - A my pasujemy owszem, miłego wywijania. - Pomachała im na pożegnanie i przeszłą te kilka kroków by zająć miejsce przy jakimś pustym stoliku, z którego talerza właśnie raczyła się wiewiórka.
- Myślisz, że to animag? - zapytała płasko wgapiając złote ślepia w twarz bezczelnej złodziejki, a potem przenosząc je na wychudłego lekarza. - Nie wierzę, że to będzie trwać jeszcze jutro. Chyba się zajebie w nocy, jak się okaże, że ten pedał Bulstrode chrapie i nie dość że się tu nie napiłam, to się jeszcze kurwa nie wyśpie. - tym razem nieco ściszyła głos pochylając się do Basiliusa. - Cały czas nie ogarniam mózgiem, że jesteście kuzynami. Jesteście tak TOTALNIE inni.