04.05.2026, 18:49 ✶
Pod wpływem zmiany pozycji, z jej piersi powietrze uleciało gwałtownie. Ciało napięło się i zaraz rozluźniło, gdy uświadomiła sobie, że była nad nim. Krew zadudniła kobiecie w uszach.
— Gdybyś wiedział, ile razy próbowałam cię z tych snów wyrzucić… — odparła cicho, przyznając, że ona również o takich rzeczach śniła. A żeby to raz po przebudzeniu się, wmawiała sobie, że ich wspólny czas należał do przeszłości już dawno pogrzebanej.
Porzucony przez Monę magazyn zaszeleścił, kiedy wsparła się na nim, a blask płomieni kominka namalował jej oblicze w odcieniach bursztynu i złota, gdy osiadła pewniej. Następnie spojrzała na Icarusa z góry. Jak smok ze starych podań. Opowieści czasem przestrzegały śmiałków przed pragnieniem serca takiej istoty, ponieważ posiąść je znaczyło skazać się na ogień.
— Czy tam potrafiłam doprowadzić cię do utraty tchu szybciej niż teraz?
Jej wargi odnalazły jego raz jeszcze. Kobieta początkowo ledwie musnęła kącik ust, roszcząc sobie ciche prawo do niewielkiego skrawka ich wspólnej intymności, który budowany cegiełka po cegiełce miał się przerodzić w coś bardziej gorącego. Mona pochyliła się odrobinę niżej, dotykając powolutku ustami jego skroni, potem policzka i jeszcze wyżej ku kości policzkowej, a na końcu wzdłuż linii szczęki aż do miejsca pod uchem. Jej usta zsunęły się na jego szyję, zostawiły tam krótki oraz ulotny pocałunek.
Niczym piasek przesypujący się przez palce, tak uchodziła z niej powoli wszelka powściągliwość. Nie pozostawiła mu przestrzeni, skracając dystans, który zdawał się powstawać między nimi. Oddech był nierówny, muskający jego skórę urywanymi westchnieniami aż wreszcie nie zdołała się powstrzymać i zatopiła w nim swoje zęby.
— Gdybyś wiedział, ile razy próbowałam cię z tych snów wyrzucić… — odparła cicho, przyznając, że ona również o takich rzeczach śniła. A żeby to raz po przebudzeniu się, wmawiała sobie, że ich wspólny czas należał do przeszłości już dawno pogrzebanej.
Porzucony przez Monę magazyn zaszeleścił, kiedy wsparła się na nim, a blask płomieni kominka namalował jej oblicze w odcieniach bursztynu i złota, gdy osiadła pewniej. Następnie spojrzała na Icarusa z góry. Jak smok ze starych podań. Opowieści czasem przestrzegały śmiałków przed pragnieniem serca takiej istoty, ponieważ posiąść je znaczyło skazać się na ogień.
— Czy tam potrafiłam doprowadzić cię do utraty tchu szybciej niż teraz?
Jej wargi odnalazły jego raz jeszcze. Kobieta początkowo ledwie musnęła kącik ust, roszcząc sobie ciche prawo do niewielkiego skrawka ich wspólnej intymności, który budowany cegiełka po cegiełce miał się przerodzić w coś bardziej gorącego. Mona pochyliła się odrobinę niżej, dotykając powolutku ustami jego skroni, potem policzka i jeszcze wyżej ku kości policzkowej, a na końcu wzdłuż linii szczęki aż do miejsca pod uchem. Jej usta zsunęły się na jego szyję, zostawiły tam krótki oraz ulotny pocałunek.
Niczym piasek przesypujący się przez palce, tak uchodziła z niej powoli wszelka powściągliwość. Nie pozostawiła mu przestrzeni, skracając dystans, który zdawał się powstawać między nimi. Oddech był nierówny, muskający jego skórę urywanymi westchnieniami aż wreszcie nie zdołała się powstrzymać i zatopiła w nim swoje zęby.
Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception