04.05.2026, 12:55 ✶
To był ich pierwszy taki pocałunek od ponad dziesięciu lat. Być może nigdy wcześniej nie całowali się w ten sposób. Nie byli już młodziakami, które wykradały się do łazienki Jęczącej Marty. Zmarnowany czas, który spędzili bez siebie, osadził się w ich sercach. A prawda wyglądała tak, że Icarus nie potrafił istnieć bez Mo. Nie umiał bez niej normalnie żyć.
Wplótł palce w jej włosy, pogłębił pocałunek. Pierwszy raz od dłuższego czasu zaczął pożądać, choć tym razem było to pożądanie prawdziwe, nie zaś takie, które brało się jedynie ze wspomnienia dawnej miłości. Wszyscy dawni kochankowie, wszystkie kochanki, byli tylko substytutem. A Monę kochał żarliwie i realnie. Wszystkie drogi, jakimi kiedykolwiek podążał, prowadziły właśnie do niej.
— Pani mojego serca — wyszeptał w odpowiedzi. Przypomniał sobie tamten sen, gdzie to był rycerzem, a ona szlachcianką. Pamiętał przytłaczające poczucie, że była poza jego zasięgiem. Teraz to się zmieniło. Mogli sami pisać karty swojego losu.
Icarus uległ naporowi jej ust, powoli kładąc się plecami na kanapie i pociągając ją przy tym za sobą.
— Latami śniłem o tej chwili — westchnął. Przesunął palcami po jej policzku. — Latami myślałem o tym, jak wspaniale by było znaleźć się w twoich objęciach. Całować cię, aż zabraknie mi tchu. Uszczęśliwiać cię każdego dnia. Byłaś moim marzeniem, a teraz jesteś tu ze mną. Moje sny się ziściły.
Wplótł palce w jej włosy, pogłębił pocałunek. Pierwszy raz od dłuższego czasu zaczął pożądać, choć tym razem było to pożądanie prawdziwe, nie zaś takie, które brało się jedynie ze wspomnienia dawnej miłości. Wszyscy dawni kochankowie, wszystkie kochanki, byli tylko substytutem. A Monę kochał żarliwie i realnie. Wszystkie drogi, jakimi kiedykolwiek podążał, prowadziły właśnie do niej.
— Pani mojego serca — wyszeptał w odpowiedzi. Przypomniał sobie tamten sen, gdzie to był rycerzem, a ona szlachcianką. Pamiętał przytłaczające poczucie, że była poza jego zasięgiem. Teraz to się zmieniło. Mogli sami pisać karty swojego losu.
Icarus uległ naporowi jej ust, powoli kładąc się plecami na kanapie i pociągając ją przy tym za sobą.
— Latami śniłem o tej chwili — westchnął. Przesunął palcami po jej policzku. — Latami myślałem o tym, jak wspaniale by było znaleźć się w twoich objęciach. Całować cię, aż zabraknie mi tchu. Uszczęśliwiać cię każdego dnia. Byłaś moim marzeniem, a teraz jesteś tu ze mną. Moje sny się ziściły.
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.