Nie wszystkie miejsca Laurence zdołał obejrzeć w poniesionych szkodach. Nie było go przez pewien czas w Anglii, kiedy doszło do ataków. Nadrabiał to wszystko teraz. Z Cattermole wymieniali się, gdy jeden był w terenie, drugi pozostawał w Ministerstwie na wszelki wypadek. Były osoby, co potrzebowały sporo informacji z ich departamentu. Bo to do nich spływały najważniejsze dane i statystyki. Lecz przez panujący chaos, trudno było o szybkie przekazanie szczegółowych informacji. Najważniejsze co musiał załatwi i otrzymać od swojej babki, udało mu się.
Magazyny były ważne, gdyż potrzebowali mieć miejsce na składowanie towaru zakupionego czy też w różny sposób pozyskanego z innych miejsc i krajów. Stąd też jego pytania, kiedy Shafiq o tym wspomniał.
- Rozumiem. To już jakaś pocieszająca wiadomość. W kwestii magazynów.Odparł z nutą ulgi, ukazując także lekki uśmiech zrozumienia. Nikt nie przewidział tego, co się wydarzy i zostali wystawieni na próbę. W rodzinie, w zawodzie, wśród znajomych i sąsiadów. A przede wszystkim dla prasy, jak zostaną zapamiętani. A patrzy się na tych, co zasiadają wysokie stanowiska. Tak Ci dwoje tutaj.
Wspomnienie o Dorindzie przez Anthony’ego zmieniło trochę bieg rozmowy. Być może nawet na ten przyjemniejszy.
- Dorinda ma się dobrze. Mimo panującego chaosu, ma kontrolę nad Kliniką. Tylko, sytuacja tam od innej strony jest trudna. Kończą się składniki do eliksirów na kaszel. Nikt nie przewidział takiej sytuacji, że do tego kiedyś dojdzie. Dlatego zwróciłem się do Ciebie, mając nadzieję na pomoc w załatwieniu dostaw. Przede wszystkim mandragor. Są niezbędne do stworzenia dwóch rodzajów eliksirów. Czy w dostawie z Kambodży, są wyszczególnione? Liczy się każda sztuka.Chętnie by poopowiadał o rodzinie i wspominał dawne czasy, ale były sprawy, które czekać nie mogły i musiały zostać omówione. Póki były jeszcze w pamięci i można było zanotować ustalić warunki porozumienia czy współpracy. Wierzył, że Anthony go nie zawiedzie i jeżeli pojawi się jakiś problem, rozwiążą go wspólnie. Z tyły głowy Laurence miał jeszcze kwestię mandragory pustynnej, ale nie uważał aby to było teraz koniecznie poruszać. Jej temat wolał pierw omówić z kuzynką i Stowarzyszeniem Herbologicznym.