02.05.2026, 08:39 ✶
– Nie pamiętam – skłamał Cathal w sposób bezczelny i oczywisty, bo gdzieś tam w jego głowie kryło się każde słowo wypowiedziane przez nauczycielkę wróżbiarstwa, na której lekcje chodził chyba głównie po to, żeby ją wkurwiać. Niezbyt długo oczywiście, bo był to jedyny przedmiot, z którego na SUMAch uzyskał naprawdę kiepskie wyniki: nie chciał zwyczajnie zaśmiecać sobie umysłu czytając o znaczeniach symboli, a to co zobaczył w szklanej kuli zmyślał. Nie przejmował się zbytnio, świadom, że jego noty z innych przedmiotów – jak historia magii, starożytne runy czy OPCM – będą wysokie. – Na pewno plotła coś o tym, że to co widzimy w filiżance to tylko wskazówki, ale prawdopodobnie nie bardzo ją słuchałem.
I to akurat była prawda. Znudzony pozwalał sobie odpływać myślami, a raz czy dwa razy nawet zasnął w ostatniej ławce.
Oczywiście, że o tym pieprzeniu tylko sobie żartował. Ale i jasne było, że nie miała ochoty na żarty, przyjął więc tylko butelkę, spoglądając ku słońcu, powoli zniżającemu się ku horyzontowi, płonącemu fioletem wrzosów.
– Jeden już zawsze będzie z tobą – odparł, tym razem już poważnie, zanim wypił kolejny łyk i spojrzał na zawartość butelki: nie była jeszcze pusta, ale dość szybko opróżnili ponad połowę. A on nie spił się, ale na pewno czuł, że pił, że mocny trunek zaczyna krążyć w żyłach. – Od ciebie zależy już tylko, co dalej z tym zrobisz. Prawdziwe proroctwa przychodzą rzadko.
Jeżeli nie będzie chciała tego eksplorować, jej życie nie musiało drastycznie się zmienić, choć w tej chwili… w tej chwili Shafiq rozumiał, że mogła być tym wstrząśnięta. Zwłaszcza że, jakby nie było, pierwsza wizja w pełni świadoma, jeżeli nie liczyć tych dotyczących Cassandry, jaka ją nawiedziła, dotyczyła śmierci bliskiego krewnego.
– Chcesz wracać do obozu? Zostać tutaj? Iść gdzieś indziej? – spytał, odstawiając butelkę obok kamienia, skąd jeśli miała ochotę, mogła jeszcze po nią sięgnąć.
I to akurat była prawda. Znudzony pozwalał sobie odpływać myślami, a raz czy dwa razy nawet zasnął w ostatniej ławce.
Oczywiście, że o tym pieprzeniu tylko sobie żartował. Ale i jasne było, że nie miała ochoty na żarty, przyjął więc tylko butelkę, spoglądając ku słońcu, powoli zniżającemu się ku horyzontowi, płonącemu fioletem wrzosów.
– Jeden już zawsze będzie z tobą – odparł, tym razem już poważnie, zanim wypił kolejny łyk i spojrzał na zawartość butelki: nie była jeszcze pusta, ale dość szybko opróżnili ponad połowę. A on nie spił się, ale na pewno czuł, że pił, że mocny trunek zaczyna krążyć w żyłach. – Od ciebie zależy już tylko, co dalej z tym zrobisz. Prawdziwe proroctwa przychodzą rzadko.
Jeżeli nie będzie chciała tego eksplorować, jej życie nie musiało drastycznie się zmienić, choć w tej chwili… w tej chwili Shafiq rozumiał, że mogła być tym wstrząśnięta. Zwłaszcza że, jakby nie było, pierwsza wizja w pełni świadoma, jeżeli nie liczyć tych dotyczących Cassandry, jaka ją nawiedziła, dotyczyła śmierci bliskiego krewnego.
– Chcesz wracać do obozu? Zostać tutaj? Iść gdzieś indziej? – spytał, odstawiając butelkę obok kamienia, skąd jeśli miała ochotę, mogła jeszcze po nią sięgnąć.