01.05.2026, 10:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.05.2026, 10:36 przez Charlotte Kelly.)
– Och… gdyby go złapać… chętnie bym na nim poeksperymentowała – przyznała Charlotte, a na jej… czy raczej jego, męskiej twarzy… pojawił się wyraz absolutnego rozmarzenia. Gdyby dostała tego poltergeista w swoje ręce, byłby bardzo, bardzo biedny!
Charlotte spojrzała na Jonathana i wyciągnęła rękę, by… po prostu dać mu pstryczka w nos. Pstryczek w nos był trochę mocniejszy niż ten, jaki wymierzyłaby normalnie, bo w swoim nowym, męskim ciele nie do końca dobrze wycyrklowała siłę uderzenia, ale oczywiście nie, że się tym przejęła.
– Johny, przecież mówię, że dowiesz się pierwszy – obiecała, a potem usiadła w niedbałej pozie na krześle, z kubkiem w ręku. Nie miała przecież przed nim tajemnic! – Nawet na drugi dzień. Po prostu będę go trzymać bardzo daleko od ciebie. Pomyśl sobie, jeszcze zakocha się w tobie i będziemy mieli tutaj dramat!
Kłamała, oczywiście, i to tak bezczelnie, bo nie wierzyła, że taka sytuacja w ogóle byłaby możliwa, wszak oczywiste, że była dużo ładniejsza od Jonathana i w ogóle od każdego (i nie chciała myśleć, że się starzeje, i pojawiają nowe księżniczki, gotowe wyprzeć królowe ze stanowiska tej najpiękniejszej), ale takie wytłumaczenie powinno uciąć dyskusję, w przeciwieństwie do tego prawdziwego: zamęczycie takiego człowieka, by się upewnić, że wszystko z nim w porządku i jeszcze ucieknie mi w popłochu!
Nie żeby naprawdę szukała narzeczonego, zaraz więc machnęła ręką, zmywając po prostu temat.
– W tej chwili mam jednak zamiar poszukać odrobiny zabawy i zobaczyć, ile zamieszania mogę zasiać jako Charles.
Charlotte spojrzała na Jonathana i wyciągnęła rękę, by… po prostu dać mu pstryczka w nos. Pstryczek w nos był trochę mocniejszy niż ten, jaki wymierzyłaby normalnie, bo w swoim nowym, męskim ciele nie do końca dobrze wycyrklowała siłę uderzenia, ale oczywiście nie, że się tym przejęła.
– Johny, przecież mówię, że dowiesz się pierwszy – obiecała, a potem usiadła w niedbałej pozie na krześle, z kubkiem w ręku. Nie miała przecież przed nim tajemnic! – Nawet na drugi dzień. Po prostu będę go trzymać bardzo daleko od ciebie. Pomyśl sobie, jeszcze zakocha się w tobie i będziemy mieli tutaj dramat!
Kłamała, oczywiście, i to tak bezczelnie, bo nie wierzyła, że taka sytuacja w ogóle byłaby możliwa, wszak oczywiste, że była dużo ładniejsza od Jonathana i w ogóle od każdego (i nie chciała myśleć, że się starzeje, i pojawiają nowe księżniczki, gotowe wyprzeć królowe ze stanowiska tej najpiękniejszej), ale takie wytłumaczenie powinno uciąć dyskusję, w przeciwieństwie do tego prawdziwego: zamęczycie takiego człowieka, by się upewnić, że wszystko z nim w porządku i jeszcze ucieknie mi w popłochu!
Nie żeby naprawdę szukała narzeczonego, zaraz więc machnęła ręką, zmywając po prostu temat.
– W tej chwili mam jednak zamiar poszukać odrobiny zabawy i zobaczyć, ile zamieszania mogę zasiać jako Charles.
Koniec sesji