• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem

[18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, skórę koloru kawy z mlekiem i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie pochodzi z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#13
28.04.2026, 22:30  ✶  

Ludzka moralność to była bardzo zabawna sprawa, tak jak wyobrażenia o innych. Prawidła tego świata mówiły: nie kradnij i nie kłam. A tymczasem najlepszym przyjacielem Nefret był oszust, który ciągle pakował się w kłopoty, a te kłopoty ciągnęły się za nim jak welon za młodą panną. Tam gdzie świat mówił, by groby zostawić umarłym, Ginny przecież nie słuchała i nie chodziło o pracę archeologa, a o te włamania do grobowców, należących do prywatnych osób. W Anglii nekromancja była zakazana, a Ginewra nie widziała w tym absolutnie nic złego, skoro obcowała z tym na co dzień w szkole i nawet nauczyła się podstaw. Prawo… Prawo nakazywało tutaj zarejestrować się jako animag, co zresztą uczyniła, ale nie w pełni, bo nawet nie zajęknęła się o ptasiej formie. Można tak było wymieniać i wymieniać, co zaś tyczyło się pozbawienia kogoś życia – w swej niemalże niezmierzonej tolerancji dla ludzi uważała, że nie można było na to patrzyć zerojedynkowo, bo o ile ktoś nie był świrem, który morduje i torturuje dla własnej przyjemności i nie może bez tego żyć… to zwykle było jakieś wyjaśnienie. Nie zawsze, owszem, ale choć zapewne sama by się nie zdecydowała zrobić komuś aż takiej krzywdy (choć… nigdy tak po prawdzie nie była postawiona pod ścianą, kto wie, co tak naprawdę w niej drzemało), to było w niej sporo wyrozumiałości. Zwłaszcza, jeśli chodziło o bezpieczeństwo bliskich osób. Albo swoje. Albo szeroko pojęta lojalność. Prawdą było za to, że im mniej wiesz, tym lepiej śpisz, a ona ostatnio sypiała raczej kiepsko, nawet po tym, jak przestała wracać na noc do Ostoi dla zwierząt.

– Jakbym miała co rano zerkać w kształty po fusach z kawy, to nie miałabym żadnej przyjemności z życia. Czy zaskoczenia nie są tą najmilszą jego częścią? – a kawę pijała przecież codziennie, dokładnie w ten sposób zaczynała każdy poranek. I gdyby miała zgadywać, to dzisiaj zobaczyłaby w niej ponuraka. To nie do końca były przypadki. Pewne rzeczy były już zapisane, a od nas zależało tylko, jaką drogę obierzemy, by dotrzeć do danego rozwidlenia dróg – w to przynajmniej wierzyła Guinevere, ale to nie znaczyło, że trzeba było już poznać cały jej przebieg ciągłymi wróżbami, zaglądaniem w chmury, karty, kulę czy fusy. Lubiła tę niewiedzę, zwłaszcza, jeśli chodziło o nią samą. Choć… nie dało się ukryć, że prorocze wizje bywały czasami przydatne, by czemuś zabiec. Jak wielki pożar – ten się wydarzy, ale ludzie nie muszą w nim spłonąć. – Z tego co zrozumiałam, to różnie. Niektóre są bardzo dokładne, a niektóre jakby były tylko strzępkiem, jakimś rozbłyskiem, który do niczego nie pasuje – mruknęła. Wiedziała to, rzecz jasna, od matki, którą zasypywała pytaniami, gdy była młodsza. – Niektórzy poświęcają część swojego życia na interpretacje tych strzępów. A niekiedy to nie są strzępy, ale i tak nie wiadomo o co chodzi, póki moment z proroctwa nadchodzi i wtedy wszystko staje się jasne – lekko nawet wzruszyła ramionami. – Wiem, po prostu… – zaczęła, gdy odebrała od niego butelkę i zapatrzyła się na nią przez moment. – Odkąd Cassandra pokazała mi swoje… powiedzmy, że wspomnienie, to moje sny stały się… Bardziej dziwaczne – dlatego wróciła do malowania, to był główny powód, dla którego czasami można ją było gdzieś spotkać ze szkicownikiem, pochłoniętą przelewaniem obrazów na papier, a ostatnimi czasy nawet częściej. W Egipcie w ogóle jej się to nie zdarzało. – Chodzi mi o to, że zrobiły się jeszcze bardziej niezrozumiałe, niż normalnie. Ze snów też można wróżyć, tak jak ze szklanej kuli... ale to się nasiliło i jest zwyczajnie męczące – a co przez to rozumiała: nie wysypiała się tak do końca, jej mózg nie odpoczywał i potem rozmyślała o tym w dzień, choć wcale nie chciała.

Chyba mieli odpowiedź, dlaczego to na nią, i na nikogo innego, zareagowały zwoje Cassandry. Przez moment mieliła w głowie jego słowa – o tym, że nie miał żadnego zaufanego jasnowidza (zero zdziwienia, znając jego podejście do wróżb i proroctw, przecież dlatego była tutaj ona, ale wolała zajmować się tematem teoretycznie, a nie bardzo praktycznie).

– Aach, pieprzyć to – powiedziała w końcu po arabsku, gdy wspomniał jej o Trelawneyach. To była jakaś rodzina Jamila, ale on nie był z nimi blisko, a Gin niezbyt się widziało w tym momencie łazić po obcych ludziach i opowiadać o tych wszystkich dziwnych sytuacjach, w których miała przeczucie, a potem działo się coś. „Aż tak się boicie, że coś wybuchnie, że mnie też odciągacie od pracy?” – Pieprzyć jasnowidzów – dodała i upiła kolejnego łyka. W tym tempie, to zaraz zacznie jej się kręcić w głowie, a jutrzejszy poranek przywita ją z kacem – ale może było to warte tego, by choć na chwilę uciszyć dziwne myśli i mieć wytłumaczenie, czemu świat pachnie jakoś inaczej niż wcześniej.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (4932), Guinevere McGonagall (6666)




Wiadomości w tym wątku
[18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 20.04.2026, 23:07
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 21.04.2026, 13:23
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 21.04.2026, 22:59
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 22.04.2026, 11:44
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 22.04.2026, 20:23
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 24.04.2026, 09:40
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 25.04.2026, 00:48
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 25.04.2026, 21:04
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 26.04.2026, 12:24
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 27.04.2026, 09:27
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 27.04.2026, 23:50
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 28.04.2026, 13:01
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 28.04.2026, 22:30
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 30.04.2026, 10:03
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 01.05.2026, 00:15
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 02.05.2026, 08:39
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 02.05.2026, 13:18
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 04.05.2026, 21:46
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 05.05.2026, 09:20
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 06.05.2026, 09:33
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 07.05.2026, 20:48
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 08.05.2026, 14:04
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 09.05.2026, 12:32
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 09.05.2026, 19:59
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 10.05.2026, 11:27
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Cathal Shafiq - 11.05.2026, 15:54
RE: [18.10.1972, wykopaliska] Wrzosy pachną jeszcze moim jesiennym przebudzeniem - przez Guinevere McGonagall - 12.05.2026, 07:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa