• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia

[14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#10
26.04.2026, 14:07  ✶  

Użył tych imion z pełną świadomością. Nie padły przypadkiem, nie były odruchem ani niekontrolowanym zlewem słów. Victoria i Atreus. Gdyby chciał być bardziej bezwzględny, gdyby pozwolił sobie na czystrzee okrucieństwo, sięgnąłby po Victorię i Brennę. Dwie najbliższe jej osoby. Mieć jednego takiego człowieka było darem. Mieć więcej niż jednego, świadczyło o sercu, które potrafiło jeszcze przyciągać i zatrzymywać. I właśnie w to serce mierzył. To był najlepiej dobrany oręż, jaki miał. Ale czy to naprawdę była walka? Gdzieś na ostatniej prostej coś w nim zadrżało. Nie sumienie, nie wprost, raczej jego szczątki, resztki przyzwoitości, które nie zdążyły jeszcze całkowicie poobumrać. Nie pozwoliły mu uderzyć wyłącznie w nią. Nie chciały, by całe napięcie tej rozmowy rozegrało się tylko na jej barkach, tylko na jej wyborach, tylko na jej potencjalnym bólu. Jeśli miał ją zmusić do spojrzenia w tę wizję, sam musiał w niej stanąć. Dlatego nie padło nazwisko Longbottom. Nie dlatego, że nie przyszło mu do głowy. Wypowiedzenie go w tej chwili, w tym emocjach, wymagałoby dołączenia do niego czegoś przeległego. Inwektywy, pogardy, czegoś, co wypaczyłoby sens tej rozmowy. A rzucanie bluzgów byłoby zbyt proste. Zbyt płytkie. Więc wybrał Atreusa. Bo gdzieś podskórnie potrzebował w tę wizję wciągnąć również siebie. Nie tylko jako kata, nie tylko jako sprawcę, ale jako uczestnika tej samej sprzeczności. To nie była sytuacja, którą miał już rozwiązaną. Nie podjął jeszcze decyzji. Nie wiedział, jak się zachowa, gdy przyjdzie ten moment. Ale jeśli ktoś zrobiłby to za niego, jeśli ktoś, jak teraz Cynthia, nadałby temu kierunek, nazwałby to, ustawił granice , być może byłoby łatwiej. Nie zrobiła tego. I właśnie to wzbudziło w nim coś, czego nie potrafił zignorować. Trwogę. Bo nagle uświadomił sobie, że nie ma gotowej odpowiedzi. Że scenariusz, który próbował narzucić, nie zamknął się w przewidywalnym kształcie. Sztylet, który trzymał w myślach przygotowany dla swojego przyjaciela, ostry i zabójczy, zaczął się tępić. Słowo po słowie, odpowiedź po odpowiedzi, Cynthia spiłowała go niemal do samego jelca. A opiłki tej stali, wykutej wcześniej w ogniu jego własnej podłości, nie zniknęły. Osiadły w nim. Na sercu. I kaleczyły każdy odsłonięty fragment, o którym do tej pory wolał nie myśleć.

Pierwsze słowa uderzyły w niego impulsem ostrzejszym, niż chciałby przyznać. Przez ułamek sekundy czuł, jak pod językiem zbierają się inkantacje. Okropne, podłe i żądne bólu. Gotowe spłynąć z ust szybciej, niż zdążyłby je zatrzymać. Zlizywał je niemal odruchowo z zębów, tłumiąc w sobie tę natychmiastową potrzebę odpowiedzi, która była bardziej karą niż reakcją. Zawsze źle znosił odmowy. Jeszcze gorzej rozczarowania. A jednak tym razem nic nie wybuchło. Zamiast tego żar, który jeszcze przed chwilą płonął w nim jasno i bezkompromisowo, zaczął przygasać, nie gasnąc całkowicie, lecz zmieniając się w coś bladszego, bardziej świadomego. Jej odpowiedź choć brzmiała, słabością nie była. Nie była unikaniem, chociaż bardzo chciał teraz to wykrzyczeć. Była czymś znacznie trudniejszym do podważenia. Uznaniem złożoności. I właśnie dlatego tak bardzo mu się nie podobała. Bo chciał od niej czegoś innego. Czystej, jednoznacznej deklaracji. Takiej, jaką sam kiedyś złożył, nie człowiekowi, lecz idei, która z czasem przybrała twarz i imię. Chciał usłyszeć wyznanie absolutnej wierności, pozbawione wszystkich tych irytujących ”jeśli”, “ale”, “to nie tak”. Coś, co brzmiałoby jak echo jego własnych wyborów. Taka odpowiedź byłaby dla niego idealna, użyteczna, bezpieczna, ostra w swojej bezwzględności. Wiedział, że mógłby ją do tego doprowadzić. Wystarczyłoby kilka odpowiednio dobranych słów, jedno precyzyjne naciśnięcie tam, gdzie jej opór zaczynał się kruszyć. Widział to już wcześniej. Wiedział, jak wydobywać z ludzi dokładnie to, czego od nich oczekiwał. Jeszcze krok i dostałby swoje wyznanie.

Tylko że byłoby puste. I właśnie to go zatrzymało. Patrząc na nią, zrozumiał coś, czego wcześniej nie chciał dopuścić do świadomości. To, czego od niej wymagał, było dokładnie tym, co sam już komuś oddał. Nie dało się tego powielić. Nie dało się być absolutnie lojalnym wobec dwóch osób jednocześnie. On już wybrał dawno temu, świadomie, bez złudzeń. I ten wybór był ostateczny. Nie można go było podzielić, rozcieńczyć ani nagiąć pod czyjąś obecność, nieważne jak bardzo byłaby istotna. A ona stała gdzie indziej. Nie słabiej. Nie gorzej. Po prostu inaczej. I to “inaczej” nie było czymś, co można złamać bez zniszczenia tego, co w niej było najcenniejsze. A on, wbrew wszystkiemu, nie chciał jej zniszczyć. Nawet jeśli wcześniej próbował ją doprowadzić na skraj, nawet jeśli sprawdzał, ile wytrzyma. Nie chciał, by stała się czymś pustym, tylko po to, żeby pasować do jego świata. Przez moment rozważał odpowiedź, która byłaby najprostsza. Chciał powiedzieć, że zrobiłby dla niej wszystko. I w pewnym sensie było to prawdą. W świecie, który nie istniał, w wersji rzeczywistości, gdzie jego wybory nie miały konsekwencji. Ale ten świat nie należał do nich. W ich świecie oddał już wszystko, co w nim było absolutne. Lojalność, wierność, gotowość do poświęcenia, ale to nie były rzeczy, które mógł rozdzielić między dwie osoby. Złożył je już komuś innemu, ponad własne życie. I nie było w nim miejsca na drugą, równorzędną przysięgę.Podniósł na nią wzrok, spokojniejszy niż wcześniej, ale cięższy.

- Chciałbym powiedzieć, że zrobię dla ciebie wszystko - odezwał się w końcu. - Dać ci tę pewność. Ale nie mogę. To to już przysiągłem, lojalność ponad własne życie. Nie było w tym dumy. Nie było przeprosin. Była tylko granica, której nie zamierzał przekroczyć. I szczerość, która w tej chwili była jedyną rzeczą, jaką naprawdę mógł jej dać. Słowa, których wcześniej nie ważył z udziałem wielkiej roztropności, tym razem przyszły ciszej, jakby nie chciał ich nadmiernie obciążać własną brutalnością. Louvain uniósł na nią wzrok, w którym nie było już tej samej twardej presji, co wcześnie, raczej coś bardziej skupionego, bardziej osobistego, trudniejszego do ukrycia za cynizmem. - Niezależnie od tego, jak to wszystko wygląda - odezwał się spokojnie - jesteś w tym wszystkim bardzo istotna. Bardziej, niż powinienem sobie pozwalać. Przez moment jakby się zawahał, ale tylko na tyle, by jego kolejne słowa nie były bardziej surowe i ostre. - Nie poradziłbym sobie bez ciebie. Bez tego, co wnosisz. Coś w nim wyhamowało, dość gwałtownie, ale na tyle, by nie uciekł poraz kolejny w cynizm. - I zaczynam tracić sens w tym, co robię, kiedy dopuszczam myśl, że na końcu miałbym zostać z tym wszystkim sam.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (7492), Louvain Lestrange (5881)




Wiadomości w tym wątku
[14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 04.11.2025, 23:12
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 05.11.2025, 05:45
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 05.11.2025, 21:59
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 07.11.2025, 02:31
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 26.11.2025, 22:04
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 11.01.2026, 02:50
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 20.01.2026, 00:02
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 01.03.2026, 01:50
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 22.03.2026, 22:46
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 26.04.2026, 14:07
RE: [14.09.72 | Ogrody Maida Vale | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 18.06.2026, 23:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa