- Ja to wszystko pamiętam - obiecała mu Dora, ale to było trochę kłamstwo, którego sama nie była do końca świadoma. No bo teraz pamiętała, ale zaraz pewnie faktycznie zapomni i wróci to do niej potem w najmniej oczekiwanym momencie. Może faktycznie powinna stale nosić przy sobie jakiś dzienniczek czy notatniczek, albo lepiej - sprawić sobie ten taki samopiszacy notes. Znaczy pióro, bo to chyba ono robiło te notatki. Bagshotowie na pewno mieli takie rzeczy, to chyba powinna zamówić.
- Bo to mój ulubiony zgred - zaoponowała dość stanowczo, patrząc na niego niemalże groźnie, jakby ta deklaracja to w sumie była też trochę groźba. Dorka była bardzo lojalna i nie należało z tego, że się człowiekiem przjemuje, szydzić w jakikolwiek sposób ani temu umniejszać.
Kiedy zaoferował jej ramię, ujęła je chętnie i uważnie spojrzała najpierw na jego ruchy nadgarstka, a potem na niego. Chyba w pierwszej chwili pomyślała, ze tylko udawał rzucanie tego zaklęcia, ale kiedy kazał jej spróbować, na twarzy pojawiła się pewna niepewność. Uniosła mimo tego różdżkę i sama wykonała odpowiednie ruchy. No i nic. Nawet iskry nie poszły.
- Nie działa. Nie możemy się teleportować - podsumowała coś, czego oboje chyba byli już świadomi. Westchnęła smutno i opuściła rękę. - Może jak zajdziemy wystarczająco daleko to nas wypuści? Mam nadzieję, że to tylko taki obraz z pakietem wycieczki krajoznawczej, bo nie jestem pewna jak moglibyśmy się z niego wykaraskać bez magii. Jakieś runy? Ale tu nic takiego nie widać.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.