25.04.2026, 21:04 ✶
– Chyba mam na ciebie zły wpływ pod tym względem.
Nie żeby regularnie ją upijał, bo to był trzeci raz tej jesieni i za każdym raczej próbowali alkoholu niż się upijali: po jednym kuflu grzańca w Dziurawym Kotle, potem po kolejnym grzanego wina w Hogsmeade, i wreszcie teraz ognista. Z pewnością był to jednak dość gwałtowny skok dla kogoś, kto w Egipcie pewnie pijał z rzadka… chociaż Cathal podejrzewał, że mogło się zdarzyć, bo byłby zdziwiony, gdyby Jamil nigdy nie zaciągnął jej do żadnego podejrzanego miejsca.
– Masz ochotę utrwalić wspomnienie? – spytał, gdy przyznała, że zauważyła, unosząc lekko butelkę, ale i nie wpychając tejże kobiecie siłą. Miał wrażenie, że z Ognistą było tak, że nawet jak absolutnie ją znienawidziłeś, to zwykle po tym pierwszym łyku chciało się wziąć jeszcze jeden, choćby po to, by się przekonać, czy to naprawdę tak pali, i czy po pierwszym nagle przestaje. Nie zamierzał jednak na pewno nikogo zachęcać do picia wbrew własnej woli.
Milczał chwilę po tym, co powiedziała.
Ginny wierzyła w symbole, w karty, w sny. Cathal… Cathal miał podejście trochę dziwaczne, z jednej strony świadom istnienia prawdziwych proroctw, z drugiej wobec wróżbitów raczej nieufny i może nawet odrobinę kpiący wobec pomysłów takich jak przyszłość zapisana na dnie filiżanki czy w kształtach wyrysowanych na kartach. Jego pierwszą myślą było, że sen mógł być przypadkiem, że mogła wiedzieć, że pradziadek podupada na zdrowiu i podświadomie się tym przejmować, że sen był po prostu tego rezultatem. Ale nie mógł zaprzeczyć, że we krwi Trelawneyów tkwiło coś wiedzieć. I że McGonagall śniła o jeziorze, w pobliżu którego, jak się okazało, mieszkali prawdopodobnie jacyś potomkowie Cassandry, którzy zdążyli umknąć z tej wioski.
Nie mógł zaprzeczać i istnieniu trzeciego oka. Widział w akcji potężną widmowidzkę tuż po Hogwarcie, choć jakoś łatwiej było mu zaakceptować spoglądanie w przeszłość niż przyszłość.
I nadmierny sceptycyzm na pewno nie był czymś, czego potrzebowała w tej chwili z jego strony.
– Uważasz, że to nie przypadek? Tylko jakieś przebudzenie trzeciego oka? – zapytał. – Da się to w ogóle w jakiś sposób sprawdzić?
Nie żeby regularnie ją upijał, bo to był trzeci raz tej jesieni i za każdym raczej próbowali alkoholu niż się upijali: po jednym kuflu grzańca w Dziurawym Kotle, potem po kolejnym grzanego wina w Hogsmeade, i wreszcie teraz ognista. Z pewnością był to jednak dość gwałtowny skok dla kogoś, kto w Egipcie pewnie pijał z rzadka… chociaż Cathal podejrzewał, że mogło się zdarzyć, bo byłby zdziwiony, gdyby Jamil nigdy nie zaciągnął jej do żadnego podejrzanego miejsca.
– Masz ochotę utrwalić wspomnienie? – spytał, gdy przyznała, że zauważyła, unosząc lekko butelkę, ale i nie wpychając tejże kobiecie siłą. Miał wrażenie, że z Ognistą było tak, że nawet jak absolutnie ją znienawidziłeś, to zwykle po tym pierwszym łyku chciało się wziąć jeszcze jeden, choćby po to, by się przekonać, czy to naprawdę tak pali, i czy po pierwszym nagle przestaje. Nie zamierzał jednak na pewno nikogo zachęcać do picia wbrew własnej woli.
Milczał chwilę po tym, co powiedziała.
Ginny wierzyła w symbole, w karty, w sny. Cathal… Cathal miał podejście trochę dziwaczne, z jednej strony świadom istnienia prawdziwych proroctw, z drugiej wobec wróżbitów raczej nieufny i może nawet odrobinę kpiący wobec pomysłów takich jak przyszłość zapisana na dnie filiżanki czy w kształtach wyrysowanych na kartach. Jego pierwszą myślą było, że sen mógł być przypadkiem, że mogła wiedzieć, że pradziadek podupada na zdrowiu i podświadomie się tym przejmować, że sen był po prostu tego rezultatem. Ale nie mógł zaprzeczyć, że we krwi Trelawneyów tkwiło coś wiedzieć. I że McGonagall śniła o jeziorze, w pobliżu którego, jak się okazało, mieszkali prawdopodobnie jacyś potomkowie Cassandry, którzy zdążyli umknąć z tej wioski.
Nie mógł zaprzeczać i istnieniu trzeciego oka. Widział w akcji potężną widmowidzkę tuż po Hogwarcie, choć jakoś łatwiej było mu zaakceptować spoglądanie w przeszłość niż przyszłość.
I nadmierny sceptycyzm na pewno nie był czymś, czego potrzebowała w tej chwili z jego strony.
– Uważasz, że to nie przypadek? Tylko jakieś przebudzenie trzeciego oka? – zapytał. – Da się to w ogóle w jakiś sposób sprawdzić?