25.04.2026, 11:51 ✶
10. października Paul wylądował na biurku pana Moody’ego niosąc ładnie zapakowaną, choć wypchaną kopertę z zawartością, która miała stać się niedługo codziennością Aarona. Zabawne - bo Lorien była akurat na posiedzeniu Wizengamotu.
W środku były przede wszystkim… próbniki kolorów. Dokładnie mówiąc było ich siedemnaście sztuk, wszystkie w odcieniach stłumionego błękitu- od “mgły znad Cley Marshes” przez “zmęczony błękit:” po “lazur (odcień 1655A2)”. Dodatkowo Lorien dołączyła (całkiem pomocną) odbitkę zdjęcia z ostatniej łapanki czarnoksiężników przez Biuro Aurorów. Na materiale dowodowym zmasakrowana ofiara leżała pod ścianą. Ścianę Lorien zaś zakreśliła w kółeczko czerwonym tuszem, uczynnie dorysowując strzałki i wykrzykniki.
Najwyraźniej próbowała znaleźć identyczny odcień na jedną ze ścian w kuchni (tak, dokładnie tą której nie dało się wyburzyć, bo była “nośna” czy coś takiego).
Ale najwyraźniej przed wysłaniem Paula w ręce czarownicy dotarło coś jeszcze. Dołączyła do środka stronę z biuletynu Ministerstwa Magii, który zawsze na posiedzenia przynosił stary Rowle.
Na małej samoprzylepnej karteczce dopisała:
O dziwo karteczka spłonęła zaraz po przeczytaniu.
W środku były przede wszystkim… próbniki kolorów. Dokładnie mówiąc było ich siedemnaście sztuk, wszystkie w odcieniach stłumionego błękitu- od “mgły znad Cley Marshes” przez “zmęczony błękit:” po “lazur (odcień 1655A2)”. Dodatkowo Lorien dołączyła (całkiem pomocną) odbitkę zdjęcia z ostatniej łapanki czarnoksiężników przez Biuro Aurorów. Na materiale dowodowym zmasakrowana ofiara leżała pod ścianą. Ścianę Lorien zaś zakreśliła w kółeczko czerwonym tuszem, uczynnie dorysowując strzałki i wykrzykniki.
Najwyraźniej próbowała znaleźć identyczny odcień na jedną ze ścian w kuchni (tak, dokładnie tą której nie dało się wyburzyć, bo była “nośna” czy coś takiego).
Ale najwyraźniej przed wysłaniem Paula w ręce czarownicy dotarło coś jeszcze. Dołączyła do środka stronę z biuletynu Ministerstwa Magii, który zawsze na posiedzenia przynosił stary Rowle.
Na małej samoprzylepnej karteczce dopisała:
Widziałeś już?
Najwyraźniej wystarczyło wkurwić miłościwie panującą odpowiednio mocno.
Najwyraźniej wystarczyło wkurwić miłościwie panującą odpowiednio mocno.
O dziwo karteczka spłonęła zaraz po przeczytaniu.