22.04.2026, 20:27 ✶
- Och jesteś taki słodki, że chcesz mi towarzyszyć na samym soczku - Nie powinna oczywiście tego mówić, bo to było podejrzane i też szalenie kurwa niewyjaśniające napięcia panującego w powietrzu między nimi. Podobnie jak to, że wzięła go tradłajfowo pod ramię i przekrzywiła głowę udając słodką laleczkę - stan niebywale łatwo jej przychodził, gdy miała na sobie sukienkę.
Zaraz potem pociągnęła ich do stolika, bo nie chciała tak stać i czuć spojrzeń na sobie wielu gości, którzy na przykład uważali, że czystokrwistą para powinna mieć czystokrwistych świadków. Wolała nie myśleć o celowniku do avady wymalowanym na plecach i podejrzeniu, że stężenie śmierciożerców na tym party jest większe niż zwykle, może porównywalne do tego co się działo u Blacków.
- To jest w ogóle moje drugie wesele od… - od odsiadki, chciała powiedzieć, zamiast tego rzuciła tylko niezręczne spojrzenie w stronę Basiliusa, jakby szukając w nim ratunku. Pierdolone maniery, pierdolone zasady. Ale no nie chciała narobić mu siary przed bratem i dupą brata, takie poważne towarzystwo. Wystarczyło jej że Ger po złożeniu przysięgi rzucała jej wymowny spojrzenia jakby był zawiedziona tym jak Moody sprawdziła się w byciu świadkową. Było to jednak coś co trzeba było przełknąć… na trzeźwo kurwa i iść dalej.
- W ogóle pomyślałam sobie że Iki i Mona to razem prawie jak Ikona. Wiecie, ostatnio całkiem sporo zajmuje się malowaniem, może jebnąć wam portret ze złotym tłem? Na wschodzie takie robią. Znaczy ich się nie maluje tylko pisze, bo tam nie wiem, tamci bogowie nie lubią malowania obrazów czy pisania, nie zakumałam tego zbyt dobrze, jak mówili o tym na kursie. Anyway, robią to na takich grubych deskach z jednego konkretnego drzewa, może byście chcieli taki portrecik stylizowany ze złotem. W sumie pasuje do Rowlów co nie? Że smoczyca i no szef klubu. Hmm… to złote tło i taka kula dyskotekowa nad głową, nie czekaj! Za głową, to się chyba nazywa aurora. Aureola? - podrapała się po głowie niedbale, a potem przypomniała sobie, że ma super super wystylizowaną fryzurę i poszła pierwsza kurwa na głośno z jej ust. - Osz ja pierdole, przepraszam miałam nie przeklinać ale no… no jak z tymi włosami dać radę? Niby to jest jakieś mazidło od Potterów co miało być najlepsiejsze, a mnie swędzi łeb, jakbym miała jebane pchły. - zwierzyła się w przypływie szczerości, a może faktu, że kiedy było jej niezręcznie to mówiła stanowczo za dużo.
Zaraz potem pociągnęła ich do stolika, bo nie chciała tak stać i czuć spojrzeń na sobie wielu gości, którzy na przykład uważali, że czystokrwistą para powinna mieć czystokrwistych świadków. Wolała nie myśleć o celowniku do avady wymalowanym na plecach i podejrzeniu, że stężenie śmierciożerców na tym party jest większe niż zwykle, może porównywalne do tego co się działo u Blacków.
- To jest w ogóle moje drugie wesele od… - od odsiadki, chciała powiedzieć, zamiast tego rzuciła tylko niezręczne spojrzenie w stronę Basiliusa, jakby szukając w nim ratunku. Pierdolone maniery, pierdolone zasady. Ale no nie chciała narobić mu siary przed bratem i dupą brata, takie poważne towarzystwo. Wystarczyło jej że Ger po złożeniu przysięgi rzucała jej wymowny spojrzenia jakby był zawiedziona tym jak Moody sprawdziła się w byciu świadkową. Było to jednak coś co trzeba było przełknąć… na trzeźwo kurwa i iść dalej.
- W ogóle pomyślałam sobie że Iki i Mona to razem prawie jak Ikona. Wiecie, ostatnio całkiem sporo zajmuje się malowaniem, może jebnąć wam portret ze złotym tłem? Na wschodzie takie robią. Znaczy ich się nie maluje tylko pisze, bo tam nie wiem, tamci bogowie nie lubią malowania obrazów czy pisania, nie zakumałam tego zbyt dobrze, jak mówili o tym na kursie. Anyway, robią to na takich grubych deskach z jednego konkretnego drzewa, może byście chcieli taki portrecik stylizowany ze złotem. W sumie pasuje do Rowlów co nie? Że smoczyca i no szef klubu. Hmm… to złote tło i taka kula dyskotekowa nad głową, nie czekaj! Za głową, to się chyba nazywa aurora. Aureola? - podrapała się po głowie niedbale, a potem przypomniała sobie, że ma super super wystylizowaną fryzurę i poszła pierwsza kurwa na głośno z jej ust. - Osz ja pierdole, przepraszam miałam nie przeklinać ale no… no jak z tymi włosami dać radę? Niby to jest jakieś mazidło od Potterów co miało być najlepsiejsze, a mnie swędzi łeb, jakbym miała jebane pchły. - zwierzyła się w przypływie szczerości, a może faktu, że kiedy było jej niezręcznie to mówiła stanowczo za dużo.