Czyżby Anthony chciał mu pomóc z tym domem i przygotować dokument, uprawniający do legalnego posiadania tej ziemi z domem? Nie da się ukryć, że go tą propozycją zaskoczył. Travers przyjął do wiadomości skinieniem głowy. Wrócą do tego później. Ciała tychże właścicieli, dawno spożytkowała ziemia. Nikt się o nich nie upominał. Byli wiekowi, starzy. Pozwolił, aby śmierć zaprowadziła ich na inną drogę. Może przez krewnych byli już zapomnieni? Żyli samotnie? Nicholas nie interesował się tym za bardzo. Do teraz, kiedy Borgin poruszył temat poważniej.
Do tego tematu, Nicholas postanowił wrócić później. Teraz chciał skupić się na sprawie bardziej istotnej, aby "w miarę legalnie" została zrealizowana.
Krewni. Upierdliwy temat, gdyby tacy się nawinęli i trzeba było z nimi użerać w kwestii zatrzymania dla siebie danej posiadłości. Więcej potrzebnych danych. Nicholas spojrzał na drugą teczkę, którą przysunął do siebie i otworzył, przeglądając zawartość bezwartościowych papierów, według niego. Jakieś kartki z życzeniami, obrazki dzieci i inne listy, które zawierały w sobie adresy. Co więcej, charaktery pisma. Wziął to wszystko ze sobą, co może posłużyć za pomoc dla Borgina. Ale czy to wystarczy?
- Nie wiem, czy mają krewnych. Ale mogę dać ci te listy do weryfikacji, z kim się kontaktowali.Przysunął mu mały plik listów w kopercie, które jakościowo miały swoje lata. Może ostatnie były jakieś świeższe. Zwyczajne życzenia okolicznościowe, czy pochwalenie się awansami, zmianami pracy, czy miejscami zamieszkania. Nudne witania i pytania co słychać, a przede wszystkim rachunki, opłaty.
Zwyczajna, mugolska poczta listowna.
- Testamentu nie znalazłem. Nie w tym domu, który wolałbym przejąć legalnie. Ma tam zamieszkać moja siostra i wolałbym, nie mieć problemów urzędowych. Z ministerstwa czy mugolskich instytucji. A ona, lepiej żeby o tym nie wiedziała.
Przedstawił, jak chciałby to mieć załatwione. Nielegalnie, legalnie, wszystko jedno, byleby Ministerstwo się nie przypierdoliło o własność domu, czy inny urząd mugolski. Aby nie prowadzono śledztwa i jego siostra Faye, niczego nie podejrzewała.
- Dałbyś radę spisać testament z podrobieniem pisma? Propozycja z pieczątkami brzmi przekonująco.
Dopytał dla pewności. Przystałby nawet na spisanie swojej relacji z właścicielem tego miejsca. Jako ze zmarły mężczyzna był myśliwym, co miał w dokumentacji, Nicholas mógłby to wykorzystać jako relację pod względem znajomości dzikiej zwierzyny. Wzajemnej wymiany informacji i ostrzeganiu przed wilkołactwem. Wykorzystując fakt, że w rodzinie mieli czarodzieja. Ewentualnie, poszedłby w innym kierunku. Gdyby znalazł się ktoś upierdliwy i domagał wyjaśnień.
Rzut na kości jesienne, do nowej sesji:
!kolo6