20.04.2026, 09:11 ✶
Manuskrypty stanowiły niepochowaną cząstkę Dedalusa Prewetta, kawałeczek jego dziedzictwa. Icarus nie wiedział, jak z tym powinien się czuć. Robiło mu się słabo, gdy myślał o ojcu. Przecież wciąż był mu wdzięczny: za wykształcenie, za przekazaną wiedzę, za wspólną pracę. Z drugiej strony jednak pojawiło się zbyt wiele zgrzytów: traktowanie Ellie i Basila, wprowadzenie Ariego w struktury Oka, pochowane listy od Mony... Tak jakby miejscami ojciec nie miał żadnych skrupułów. Jakby traktował młodszego syna jak glinę, którą może kształtować wedle uznania. Coś w takim układzie zawsze się psuło. Wszystko przez czynnik ludzki, sprzeczne oczekiwania, które sprawiły, że Icarus skończył tak jak skończył. Z nałogiem i pokruszoną psychiką.
— Nie. Nie trzeba, dzięki — uśmiechnął się słabo do Mony. — Zaraz bar ruszy, pojawią się nowe drinki, a ludzie... tęsknią za odrobiną rozrywki.
Jego palce łagodnie przejechały po rękawie jej swetra. Rzeczywiście miło się tu siedziało. Można było na chwilę przystopować, nacieszyć się wzajemnym towarzystwem. Icarus nadal jednak trochę nie dowierzał, że akurat jego towarzystwo ta cudowna kobieta uznawała za pokrzepiające. Ze wszystkich osób wybrała właśnie jego.
— Oczywiście. Zostanę — rzekł. — Opowiedz mi lepiej, jak chcesz, żeby wyglądała nasza wycieczka w góry. Warto by zacząć już planować. I wykupić ubezpieczenie, gdybyśmy spotkali po drodze walijskiego zielonego.
— Nie. Nie trzeba, dzięki — uśmiechnął się słabo do Mony. — Zaraz bar ruszy, pojawią się nowe drinki, a ludzie... tęsknią za odrobiną rozrywki.
Jego palce łagodnie przejechały po rękawie jej swetra. Rzeczywiście miło się tu siedziało. Można było na chwilę przystopować, nacieszyć się wzajemnym towarzystwem. Icarus nadal jednak trochę nie dowierzał, że akurat jego towarzystwo ta cudowna kobieta uznawała za pokrzepiające. Ze wszystkich osób wybrała właśnie jego.
— Oczywiście. Zostanę — rzekł. — Opowiedz mi lepiej, jak chcesz, żeby wyglądała nasza wycieczka w góry. Warto by zacząć już planować. I wykupić ubezpieczenie, gdybyśmy spotkali po drodze walijskiego zielonego.
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.