18.04.2026, 17:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.05.2026, 01:11 przez Lukas Nott.)
Not everyone runs from the rain. Some eventually learn how to stand in it.
Bo porażka to śmierć. A człowiek nie może umrzeć, nie dając z siebie wszystkiego, nie płacząc z bólu i na skutek odniesionych ran, człowiek nie może zrezygnować. Trzeba walczyć aż do śmierci. Ponieważ najważniejsza jest chwała. I należy do niej dążyć, nawet jeśli zostaniesz gdzieś po drodze. Najważniejsze, żebyś dawał z siebie wszystko. Nie wolno nie walczyć, nie wolno nie cierpieć, nie wolno nie umierać… Nadszedł czas, by cierpieć, nadszedł czas, by walczyć, nadszedł czas, by wygrywać.
— Kilian Jornet Burgada
Tłuczek
czwartek, 27 lipca 1972
strona 1
NOWA GWIAZDA CZY PRZEREKLAMOWANY TALENT? Nott wraca na angielskie boiska
Najnowsze wieści dostarczył nam wiceprezes NZQ Albert Lüpa
WYDANIE SPECJALNE, jedynie 5 knutów!
No i stało się. Po tygodniach spekulacji i półoficjalnych doniesień transfer został potwierdzony — Lukas Nott wraca na brytyjskie boiska, podpisując kontrakt z Puddlemere United. Dla tych, którzy ostatnie lata spędzili pod kamieniem: chłopak rozwijał swoją karierę w Heidelbergu, gdzie w zawrotnym tempie przestał być pierwszym lepszym grajkiem z połowy rankingu. Jako szukający Heidelberg Harriers wypracował sobie reputację zawodnika błyskawicznego, pewnego w powietrzu i skłonnego do ryzyka — ryzyka, które częściej przynosiło spektakularne korzyści niż kosztowne błędy. Jego skuteczność w łapaniu znicza sprawiła, że na stałe zapisał się w pamięci niemieckiej publiczności jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych graczy ostatnich sezonów.
Decyzja o sprowadzeniu go do Puddlemere United wzbudziła niemałe emocje. Klub znany z zamiłowania do zdyscyplinowanej, uporządkowanej gry sięga po zawodnika, którego żywiołem jest chaos. Pomyłka czy przemyślany ruch? Czy nadchodzący sezon przyniesie zmianę stylu gry tej formacji? A może to właśnie Nott będzie musiał dostosować się do rygorystycznej filozofii zespołu? Jedno jest pewne, jego powrót na brytyjskie boiska nie przejdzie bez echa. Teraz pozostaje tylko jedno pytanie: czy sprosta oczekiwaniom, które wokół niego zbudowano?
Poznajmy się bliżej
♦ W lustrze Ain Eingarp widzę jak unoszę ku niebu puchar Mistrzostw Świata w quidditchu, a tłum skanduje moje imię.
♦ Bogin przyjmuje przy mnie formę ślepego, zdeformowanego mężczyzny, samotnie skulonego w kącie pustego pomieszczenia.
♦ Amortencja pachnie mi świeżo skoszoną trawą, starym pergaminem i chłodnym powietrzem tuż przed burzą.
♦ Moje ulubione zaklęcie to takie, które działa szybko i bez zbędnych komplikacji. Nie mam sentymentu do nazw, liczy się efekt.
♦ Mój patronus przyjmuje formę jaskółki.
♦ Wróżbiarstwo to dla mnie strata czasu. Wolę polegać na tym, co mogę zrobić sam, a nie na tym, co ktoś próbuje przewidzieć.
♦ Czarna magia? Cóż nie jest czymś, z czym chcę mieć do czynienia, ale nie udaję, że nie istnieje.
♦ Za swoje największe osiągnięcie uważam każdy moment, w którym udowadniam, że jestem kimś więcej niż tylko nazwiskiem.
♦ Stoję po stronie własnych interesów. Reszta zależy od sytuacji.
♦ Moje serce należy do Clover z odlotowych agentek