13.04.2026, 14:25 ✶
Na pierwszy rzut oka nie wydawał się wzruszony jej słowami. Słuchał, chłonął i lustrował spojrzeniem pierwsze, nieopanowane emocje, które wystrzeliły z kobiety wraz z bardzo istotną informacją - rodzina jest najważniejsza. Podzielał tę opinię, więc reakcja, która dla niektórych mężczyzn byłaby by może nie na miejscu, wydawała mu się odpowiednią. O kogo innego dbac, jak nie o najbliższych? nawet jeżeli żyło się w cieniu zazdrości do ich osiągnięc.
- Masz rację - nie udawał skruchy, po prostu zaakceptował, że przesadził - Łatwo zapomniec o niebezpieczeństwie, gdy nie doświadcza się go z pierwszej ręki - dodał i podrapał się po policzku, odsuwając się od stolika i opierając na miękkiej poduszce siedzenia - Drogą wytłumaczenia, chodziło mi o moje wyidealizowane wyobrażenie pozycji aurora, to nazwałem przereklamowanym, a nie poświęcenie i prace twojej siostry, czy innych z biura. Doceniam to, co dla nas robią i ich rola jest istotna. Po prostu nie można zapominac, że inne zawody są równie ważne. Bylem na Beltane, gdy to wszystko się zaczęło. Wróciłem na polanę i przeczesywałem las z innymi w poszukiwaniu ocalałych i po tym.... po tym się odsunąłem, zmartwiło mnie bezpieeczeństwo syna. Chciałem też poświęcic więcej czasu na zapobieganie problemu z pozycji, którą posiadam. Czy wychodzi, to sie okaże - zacisnął lekko usta, tym razem zatroskany - Nie chcę, abyś wzięła mnie za kogoś, kto się przechwala - zmarszczył brwi i przesunął palcami po skroni - Po prostu ... - sam nie wiem czego chcę, romans nie był w moich planach, a ty wydajesz się naprawde miła, mądra i zaskakująco niezależna, a mnie nikt nie nauczył jak odpowiednio wyraża emocje nie brzmiąc przy tym jak samolubny dupek. Pomimo dyskomfortu, nie odwrócił spojrzenia od jej twarzy. Nie wpatrywał się, ale też nie uciekał.
- Cieszę się, że to powiedziałaś, sprowadziło mnie to na ziemię - dokończył, nie będąc pewnym dlaczego zaczęło mu na tyle zależec. Bardzo kłopotliwe - czuc. Tak, ludzie się mu stawiali, ale zazwyczaj nie zależało mu na tym, aby postrzegali go pozytywnie w sferze prywatnej, toteż mógł prowadzi rozmowę po meandrach polityki, innych perspektyw, logicznych rozwiązań. W kwestii rodziny, dumy, małżeństwa kwestia wyglądała inaczej. Simone miała nawyk zgadzania się z nim we wszystkim, co postanowił, toteż wziął los jej istnienia w swoje ręce. W relacji z kimś, kto posiada silnejsze wartości, musiał przygotowac się na odczuwanie dyskomfort i utraty kontroli - czyż nie tego szukał?
- Mój dziadek dużo podróżował, zabierał mnie za sobą w przerwach pomiędzy semestrami w Hogwarcie. Babcia wciąż żyje poza Anglią, ale ostatnio wróciła. Jest jakieś miejsce, które chciałabyś zobaczyc? - jego ton pozostał pewny, choc sam Elliott nie był już tak przekonany do kursu rozmowy o wyjazdach. Nie one wydawały się teraz istotne - Wybacz. Jeżeli to nie jest dobry moment na dyskusję tego typu, możemy to odłożyc... w czasie. Jeżeli wciąż uważasz, że go mamy - potrzebował ukoi nerwy, acz nie sięgnął po kieliszek. Przedstawianie się jako zbalanzowanej siły spokoju i wyrozumiałości wciąż było dla niego istotniejsze niż własny komfort.
- Masz rację - nie udawał skruchy, po prostu zaakceptował, że przesadził - Łatwo zapomniec o niebezpieczeństwie, gdy nie doświadcza się go z pierwszej ręki - dodał i podrapał się po policzku, odsuwając się od stolika i opierając na miękkiej poduszce siedzenia - Drogą wytłumaczenia, chodziło mi o moje wyidealizowane wyobrażenie pozycji aurora, to nazwałem przereklamowanym, a nie poświęcenie i prace twojej siostry, czy innych z biura. Doceniam to, co dla nas robią i ich rola jest istotna. Po prostu nie można zapominac, że inne zawody są równie ważne. Bylem na Beltane, gdy to wszystko się zaczęło. Wróciłem na polanę i przeczesywałem las z innymi w poszukiwaniu ocalałych i po tym.... po tym się odsunąłem, zmartwiło mnie bezpieeczeństwo syna. Chciałem też poświęcic więcej czasu na zapobieganie problemu z pozycji, którą posiadam. Czy wychodzi, to sie okaże - zacisnął lekko usta, tym razem zatroskany - Nie chcę, abyś wzięła mnie za kogoś, kto się przechwala - zmarszczył brwi i przesunął palcami po skroni - Po prostu ... - sam nie wiem czego chcę, romans nie był w moich planach, a ty wydajesz się naprawde miła, mądra i zaskakująco niezależna, a mnie nikt nie nauczył jak odpowiednio wyraża emocje nie brzmiąc przy tym jak samolubny dupek. Pomimo dyskomfortu, nie odwrócił spojrzenia od jej twarzy. Nie wpatrywał się, ale też nie uciekał.
- Cieszę się, że to powiedziałaś, sprowadziło mnie to na ziemię - dokończył, nie będąc pewnym dlaczego zaczęło mu na tyle zależec. Bardzo kłopotliwe - czuc. Tak, ludzie się mu stawiali, ale zazwyczaj nie zależało mu na tym, aby postrzegali go pozytywnie w sferze prywatnej, toteż mógł prowadzi rozmowę po meandrach polityki, innych perspektyw, logicznych rozwiązań. W kwestii rodziny, dumy, małżeństwa kwestia wyglądała inaczej. Simone miała nawyk zgadzania się z nim we wszystkim, co postanowił, toteż wziął los jej istnienia w swoje ręce. W relacji z kimś, kto posiada silnejsze wartości, musiał przygotowac się na odczuwanie dyskomfort i utraty kontroli - czyż nie tego szukał?
- Mój dziadek dużo podróżował, zabierał mnie za sobą w przerwach pomiędzy semestrami w Hogwarcie. Babcia wciąż żyje poza Anglią, ale ostatnio wróciła. Jest jakieś miejsce, które chciałabyś zobaczyc? - jego ton pozostał pewny, choc sam Elliott nie był już tak przekonany do kursu rozmowy o wyjazdach. Nie one wydawały się teraz istotne - Wybacz. Jeżeli to nie jest dobry moment na dyskusję tego typu, możemy to odłożyc... w czasie. Jeżeli wciąż uważasz, że go mamy - potrzebował ukoi nerwy, acz nie sięgnął po kieliszek. Przedstawianie się jako zbalanzowanej siły spokoju i wyrozumiałości wciąż było dla niego istotniejsze niż własny komfort.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦