Nic nie powiedział. Już się do Victorii nie odezwał, krzywiąc się tylko z niesmakiem, bo jeszcze by się w tym wszystkim zniżył do poziomu Parkinsona i powiedział coś o jakiejś sraczce, a na to nie mógł sobie pozwolić mimo wszystko. Próbował naprzeć na barierę Lestrange, postawioną oklumencją, ale niewiele to dało. Zobaczył dokładnie to samo co wcześniej, czyli piękne nic. Trudno. Wcale mu nie zależało.
Nie odpowiedział też Brennie, ale to już zrobił jakoś bardziej ostentacyjnie. Cmoknął pod nosem ze zniecierpliwieniem i odwrócił się w drugą stronę, przeglądając najbliższy stos książek, który znajdował się pod ręką. Niemniej jednak przysłuchiwał się temu, co miały dalej sobie do powiedzenia. Kolega ze szkoły brzmiało tak... no obejrzał się na tę Victorię z wymownym spojrzeniem, bo nie wytrzymał. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Brenna miała wielu kolegów, ale nie każdy był w stanie Atreusa zdenerwować. Takiego Hardwicka na przykład lubił, to samo Patricka, a Figg też wydawał się totalnie niegroźny. Nott natomiast... no Nott coś kombinował.
Jedna rzuciła zaklęcie, druga znalazła jakiś breloczek, a on był na zapleczu, przyglądając się znajdującym tam paczuszkom. Nie trzeba było długo czekać, żeby natrafił na coś co faktycznie go zainteresowało i mogło okazać się wartościowe.
- Ej dziewczyny. Mamy tutaj paczkę zaadresowaną na Nokturn - oznajmił głośno, żeby go usłyszały. Nie ruszał jej jednak, bo w sumie to nie uważał że należało ją zabierać. Jej brak wzbudziłby tylko podejrzenia, a jakby nie patrzeć to włamali się tutaj na czuja.