07.04.2026, 14:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.04.2026, 14:38 przez Cornelius Lestrange.)
10 października 1972
Droga Geraldine,
Twoja wizja domu nad wodą jest doprawdy urokliwa, choć muszę z przykrością przytaknąć, że ma ona tyle samo wspólnego z rzeczywistością Little Hangleton, co rzetelność z felietonami Proroka Codziennego.
Obawiam się, że wyjaśnienie jest boleśnie prozaiczne i pozbawione głębi, której mogłabyś oczekiwać, a Twój oniryczny eskapizm jest jedynie rozpaczliwą próbą podświadomości, by wymazać z pamięci niefortunną lokalizację Waszego nowego nabytku. Trudno zresztą winić Twój umysł za to, że woli kreować wizje arktycznego słońca i krystalicznego śniegu, zamiast mierzyć się z widokiem tej urokliwej, błotnistej niecki, w której postanowiłaś osiąść. Podejrzewam również, że ta wszechobecna wilgoć, z której słynie Twoje nowe sąsiedztwo, zaczęła już przenikać do Waszej sypialni, co organizm złośliwie interpretuje jako bliskość oceanu.
Co do Twojej pochlebnej uwagi o mojej rzekomej mądrości: obawiam się, że przeceniasz mój intelekt, posiadam po prostu rzadką dziś umiejętność odróżniania marzenia sennego od koszmaru na jawie, co przychodzi mi tym łatwiej, im rzadziej muszę odwiedzać okolice z "Hangleton" w nazwie. Prawdziwie mądry człowiek potrafiłby zapewne odradzić Wam przeprowadzkę w tak ponure strony, zanim jeszcze zdążyłaś spakować pierwszy kufer, niemniej jednak miło mi, że w chwilach zwątpienia to właśnie do mnie kierujesz swoje krotochwilne pytania.
Łączę wyrazy najgłębszej wiary, że uda Wam się zrobić coś z niczego i, być może, nawet stworzyć wyśnione jezioro. W końcu macie w tym nieukrywane doświadczenie.
Cornelius