• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [19.10.72 Maida Vale] Fugazi

[19.10.72 Maida Vale] Fugazi
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#3
07.04.2026, 00:00  ✶  

Jej dotyk nie zniknął od razu, nawet kiedy się odsunął. Jakby został pod skórą, w miejscu, które jeszcze chwilę temu było tylko kolejnym fragmentem ciała, a teraz nagle zaczęło mieć znaczenie. Musiała to wyczuć, ale on nie nie chciał o tym mówić. Wracało do niego to uczucie, nie to obecne, spięte, obce, lecz wcześniejsze. Sprzed tygodni, sprzed miesięcy. Pamiętał przecież, jak jej dłoń potrafiła przynieść ulgę, jak była czymś naturalnym, czymś, co nie wymagało myślenia ani kontroli. A teraz jego mięśnie odpowiedziały napięciem. Odruchowo. Jakby ciało rozpoznało w niej zagrożenie, zanim zdążył to zakwestionować. I to było gorsze niż sama kłótnia. Myśl o niej wracała do niego od tamtej nocy. Nie raz, nie dwa, ale uparcie, jak coś, co nie daje się odsunąć. Wciąż widział jej twarz, słyszał własne słowa, czuł tamtą narastającą w nim złość, która pojawiła się zbyt szybko, zbyt intensywnie, jakby ktoś ją w nim włączył, zamiast by rzeczywiście narodziła się z czegoś realnego. Pamiętał tę pogardę. I nie rozumiał jej. To było najgorsze. Potrafił być okrutny. Znał to w sobie aż za dobrze. Wiedział, jak działa jego własny gniew, wiedział, kiedy jest wyuczonym instynktem, kiedy służy uniknięciu kłopotów, kiedy jest narzędziem. A kiedy chciał kogoś zranić naprawdę, zawsze istniało źródło. Przekonanie. Powód. Coś, co usprawiedliwiało każde słowo. Tutaj, cóż, nie było nic. Nie zrobiła niczego, co zasługiwałoby na to, co jej powiedział. A jednak powiedział. Wstyd pojawił się szybko. Ostry, niewygodny, jak coś wbitego pod skórę. Ale nie utrzymał się długo. Bo im bliżej myślami był przy niej, przy jej głosie, przy jej twarzy, przy sposobie, w jaki na niego patrzyła, tym szybciej coś w nim się przestawiało. Wstyd ustępował miejsca złości. Jakby jedno nie mogło istnieć obok drugiego. Jakby coś w nim nie pozwalało na przyjęcie winy do końca. Poderwał się nagle. Ruch był gwałtowny, nieskoordynowany, jakby ciało wyprzedziło decyzję. Leżanka zaskrzypiała pod nim, powietrze poruszyło się ciężko, a dym nad ich głowami zawirował, rozrywając się na chwilę. Chciał coś powiedzieć. To było jasne. Czuł to w gardle, ciężar słów, które powinny paść, które układały się gdzieś w nim w coś na kształt szczerości. Może nawet przeprosin. Może czegoś więcej. Ale utknęły. Zatrzymały się dokładnie tam, gdzie zaczyna się coś, czego nigdy nie robił. Zamiast tego milczał przez ułamek sekundy za długo. Patrzył na nią. I dopiero teraz, naprawdę, zobaczył. Nie była już tą samą osobą co tamtej nocy. Nie była wybuchowa, nie była agresywna. Była… łagodna. Zbyt łagodna. W sposób, który był dla niego niemal nie do zniesienia. Ciepła. W kontraście do jego własnej skóry, która była zimna. Martwo zimna. To zestawienie było niepokojące. Niepasujące. Jakby należeli do dwóch różnych porządków. Przesunął dłonią po twarzy, powoli, jakby próbował odzyskać kontrolę nad czymś, co wymykało się spod niej coraz bardziej. - Znasz lepsze miejsca na stosy pogrzebowe? - zapytał nagle. Jego głos był niski, chropowaty, jakby przechodził przez coś, co go tłumiło. Nie patrzył na nią bezpośrednio. - Takie… gdzie jest bliżej. Krótka pauza na łyk alkoholu. - Bliżej piekła? I choć słowa zabrzmiały jak drwina, coś w sposobie, w jaki je wypowiedział, zdradzało coś zupełnie innego. Nie było w tym już tylko pogardy. Było coś znacznie bardziej niepokojącego. Coś, co przypominało człowieka, który zaczyna rozumieć, że naprawdę może tam trafić.



i got ninety-nine problems but a bitch Mulciber ain't one
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Desideria Zabini (977), Louvain Lestrange (1100)




Wiadomości w tym wątku
[19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Louvain Lestrange - 18.03.2026, 08:20
RE: [19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Desideria Zabini - 04.04.2026, 16:35
RE: [19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Louvain Lestrange - 07.04.2026, 00:00
RE: [19.10.72 Maida Vale] Fugazi - przez Desideria Zabini - 13.04.2026, 04:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa