02.04.2026, 10:27 ✶
Nie potrafił uwierzyć w to, że Odile podchodziła do całej sytuacji tak lekko. Przecież wydarzyło się coś strasznego. Zamienili się ciałami, owszem, ale co to właściwie oznaczało? Othello patrzył na świat nieswoimi oczami. Ubrany był... zupełnie bez wyczucia, jak to miała w zwyczaju jego siostra. No i był kobietą. Ale też nie był, bo wciąż pozostawał sobą. Nie potrafił tego pojąć.
Poprawił rękawy koszuli. Nie miała oczywiście mankietów, lecz zwyczajne guziki, o zgrozo. A marynarka? To miało się nazywać marynarką? To najwyżej jakiś głupawy żakiecik godny urzędniczki, której w Ministerstwie Magii nawet nie dają własnej pieczątki. Spodnie też wydawały się mu dziwnie skrojone, no i nieuprasowane w doskonały kant. Odile miała jednak rację, że nie mógł otwarcie dramatyzować. Nie chciał, żeby ktoś zwrócił na niego uwagę. Na pewno nie w tym stanie.
Rzeczywiście trzymał w ręku papierosa. Skrzywił się z obrzydzeniem.
– Żartujesz, prawda? Nie dam ci zaśmiecać moich płuc tą cuchnącą imitacją kadzidła. – Schował papierosa do własnej kieszeni. On sam przepadał za dobrymi kadzidełkami. Przed snem wdychał takie nasenne, szczególnie od czasu Spalonej Nocy. Lubił też wspomagać się nimi przy seansach spirytystycznych. A jednak papieros? On raczej przeszkadzał w duchowych wędrówkach, a nie je ułatwiał. A Othello chciał wydostać się z tego przeklętego ciała. Najlepiej z powrotem do własnego. – Znasz może jakiegoś klątwołamacza?
Poprawił rękawy koszuli. Nie miała oczywiście mankietów, lecz zwyczajne guziki, o zgrozo. A marynarka? To miało się nazywać marynarką? To najwyżej jakiś głupawy żakiecik godny urzędniczki, której w Ministerstwie Magii nawet nie dają własnej pieczątki. Spodnie też wydawały się mu dziwnie skrojone, no i nieuprasowane w doskonały kant. Odile miała jednak rację, że nie mógł otwarcie dramatyzować. Nie chciał, żeby ktoś zwrócił na niego uwagę. Na pewno nie w tym stanie.
Rzeczywiście trzymał w ręku papierosa. Skrzywił się z obrzydzeniem.
– Żartujesz, prawda? Nie dam ci zaśmiecać moich płuc tą cuchnącą imitacją kadzidła. – Schował papierosa do własnej kieszeni. On sam przepadał za dobrymi kadzidełkami. Przed snem wdychał takie nasenne, szczególnie od czasu Spalonej Nocy. Lubił też wspomagać się nimi przy seansach spirytystycznych. A jednak papieros? On raczej przeszkadzał w duchowych wędrówkach, a nie je ułatwiał. A Othello chciał wydostać się z tego przeklętego ciała. Najlepiej z powrotem do własnego. – Znasz może jakiegoś klątwołamacza?