28.03.2026, 17:39 ✶
– Potem łatwiej go obezwładnić, jeśli jest unieruchomiony. Choćby przewrócić, by cały się przykleił. Albo wyrwać mu różdżkę, bo trudniej jest ją schwycić, jeżeli nie masz swobody ruchów. To przydatne zwłaszcza jeśli nie walczysz w pojedynkę. Czarem łatwo spudłować, łatwo go zablokować rozproszeniem, a coś takiego… może stanowić przewagę, która o wszystkim przesądzi – wyjaśniła Brenna, wciąż spokojnie. – Ale nie mówię, że nie powinnaś trenować, Olivio, zwłaszcza że wiem, że każdy z nas może… wpaść w kłopoty jeden na jednego.
Zależało jej raczej na pokazaniu, że to nie tak, że ich podstawowa praca czy to co robiła teraz nie miało znaczenia. Bo nawet jeżeli Brenna miała w zwyczaju przeć do przodu, zdążyła przez te dwa lata dojrzeć na tyle, by wiedzieć, że wiele nie uzyskają, jeżeli będą po prostu biegli przed siebie bez przygotowania, wymachując różdżkami. Morpheus mówił jej kiedyś o zasobach: niedawno, a jakby w innym życiu.
Potrzebowali zasobów.
Nie żeby umiejętność walki nimi nie była.
– Do pewnego stopnia, tak. Niektórzy mają do tego naturalny dryg, ale trening może wiele zdziałać. – Czy Olivia ten dryg posiadała? Brenna nie umiała tego powiedzieć, bo do tej pory nie walczyły ani przeciwko sobie, ani tak naprawdę razem. Drobne starcie z kwiatkiem się nie liczyło, a podczas walki z tamtymi mężczyznami pojawiła się już gdy ta trwała i wszystko potoczyło się naprawdę błyskawicznie. – Ćwiczeniami, owszem, ale nie z książek i nawet nie rzucaniem samemu zaklęć w kukłę. Ktoś musi ci pokazać, jak to się robi, zasymulować walkę… nie taką, jak w klubach pojedynków.
Między innymi dlatego Brenna nie należała do Srebrnych Różdżek, tak jak większość jej rodziny. W grę wchodził oczywiście też czas i że miała wrażenie, że dziadek lubi ją trochę mniej niż inne wnuki, ale przede wszystkim kontrolowane pojedynki nie przypominały walki ulicznej.
– Zdecyduj, na której dziedzinie magii chcesz się skupić i wybierzemy ci nauczyciela.
Zależało jej raczej na pokazaniu, że to nie tak, że ich podstawowa praca czy to co robiła teraz nie miało znaczenia. Bo nawet jeżeli Brenna miała w zwyczaju przeć do przodu, zdążyła przez te dwa lata dojrzeć na tyle, by wiedzieć, że wiele nie uzyskają, jeżeli będą po prostu biegli przed siebie bez przygotowania, wymachując różdżkami. Morpheus mówił jej kiedyś o zasobach: niedawno, a jakby w innym życiu.
Potrzebowali zasobów.
Nie żeby umiejętność walki nimi nie była.
– Do pewnego stopnia, tak. Niektórzy mają do tego naturalny dryg, ale trening może wiele zdziałać. – Czy Olivia ten dryg posiadała? Brenna nie umiała tego powiedzieć, bo do tej pory nie walczyły ani przeciwko sobie, ani tak naprawdę razem. Drobne starcie z kwiatkiem się nie liczyło, a podczas walki z tamtymi mężczyznami pojawiła się już gdy ta trwała i wszystko potoczyło się naprawdę błyskawicznie. – Ćwiczeniami, owszem, ale nie z książek i nawet nie rzucaniem samemu zaklęć w kukłę. Ktoś musi ci pokazać, jak to się robi, zasymulować walkę… nie taką, jak w klubach pojedynków.
Między innymi dlatego Brenna nie należała do Srebrnych Różdżek, tak jak większość jej rodziny. W grę wchodził oczywiście też czas i że miała wrażenie, że dziadek lubi ją trochę mniej niż inne wnuki, ale przede wszystkim kontrolowane pojedynki nie przypominały walki ulicznej.
– Zdecyduj, na której dziedzinie magii chcesz się skupić i wybierzemy ci nauczyciela.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.