25.03.2026, 23:58 ✶
Była wdzięczna Basiliusowi za to, że zdecydował się rozgrzebać ziemię. Dolohovówna sama nie parała się takimi fizycznymi aktywnościami, po części z roztropności a po części ze względu na wychowanie. Jako czarownica dorastająca w luksusach, była przyzwyczajona do tego, że najgorszą robotę wykonywali za nią inni; sama ograniczała się zazwyczaj do starcia kurzu zalegającego na jakimś starym zabytku. Niemniej, Lana była jednocześnie głodna wiedzy i czasami fascynowały ją zjawiska, których nie dało się zbadać bez ubrudzenia sobie rąk. W takich sytuacjach dobrze było mieć przy sobie towarzysza równie odważnego co Prewett.
– Raczej nie, inaczej rodzina Lestrange poinformowałaby gości o możliwości znalezienia dziwnych przedmiotów w Maida Vale. Chociaż... Dzisiejszego wieczoru nawet ta opcja nie wydaje się niemożliwa. – po niespodziewanych efektach drinków, nie zdziwiłyby jej kolejne atrakcje w równie eksperymentalnym tonie.
W końcu uzdrowicielowi udało się dotrzeć do źródła dźwięku, którym okazał się być... Flakonik z podejrzanym płynem. Znalezisko to wzbudziło w Dolohovównie większą ekscytację niż wszystkie wcześniejsze atrakcje. Od razu zaczęła się przyglądać flakonikowi i analizować wszystkie potencjalne wyjaśnienia.
– Być może jest to element jakiejś zagadki, która ma zostać rozwiązana przez gości balu? W takim przypadku jedna z poszlak zakopanych w ziemi mogłaby się aktywować wcześniej. Na zakrętce jest symbol róży, co sugeruje powiązane z obecnym fenomenem czarnych kwiatów. Alternatywnie może to być znak rodziny Rosier, choć jest to raczej mało... – nim skończyła obserwację, nagle flakonik zaczął roztapiać się w rękach Prewetta. Lana wzdrygnęła się, gdyż wyglądało to niezbyt przyjemnie. – Czy nic panu nie jest? – spytała zaniepokojona, choć biorąc pod uwagę zachowanie Basiliusa, był on nadal cały i zdrowy.
– Raczej nie, inaczej rodzina Lestrange poinformowałaby gości o możliwości znalezienia dziwnych przedmiotów w Maida Vale. Chociaż... Dzisiejszego wieczoru nawet ta opcja nie wydaje się niemożliwa. – po niespodziewanych efektach drinków, nie zdziwiłyby jej kolejne atrakcje w równie eksperymentalnym tonie.
W końcu uzdrowicielowi udało się dotrzeć do źródła dźwięku, którym okazał się być... Flakonik z podejrzanym płynem. Znalezisko to wzbudziło w Dolohovównie większą ekscytację niż wszystkie wcześniejsze atrakcje. Od razu zaczęła się przyglądać flakonikowi i analizować wszystkie potencjalne wyjaśnienia.
– Być może jest to element jakiejś zagadki, która ma zostać rozwiązana przez gości balu? W takim przypadku jedna z poszlak zakopanych w ziemi mogłaby się aktywować wcześniej. Na zakrętce jest symbol róży, co sugeruje powiązane z obecnym fenomenem czarnych kwiatów. Alternatywnie może to być znak rodziny Rosier, choć jest to raczej mało... – nim skończyła obserwację, nagle flakonik zaczął roztapiać się w rękach Prewetta. Lana wzdrygnęła się, gdyż wyglądało to niezbyt przyjemnie. – Czy nic panu nie jest? – spytała zaniepokojona, choć biorąc pod uwagę zachowanie Basiliusa, był on nadal cały i zdrowy.
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.