25.03.2026, 21:15 ✶
Paryż bywał… wymagający — zwłaszcza dla tych, których los przywiódł do miasta z konieczności. Nie sposób było jednak odmówić mu wspaniałości, wyrafinowanej elegancji ani także przepaści klas społecznych, jaka dzieliła świat ludzi, tj. mugoli. Francuska socjeta magiczna trzymała się jednak wszelako nader dobrze, a jeszcze lepiej ta, którą tworzyły wampiry. W związku z tym, w następnym miesiącu pannę Lucy (nawiedził) zaszczycił swą obecności kolejny hrabia, diuk — tylko same kłopoty z nimi były! Kto by odróżniał te tytuły?! — Gustave Alaric Delacour, którego oblicze czas oszczędzał od dwóch dekad.
— Jeśli taka jest wola mademoiselle, nie śmiałbym podawać w wątpliwość, że Camille posiada skłonność do otaczania troską tych, których uzna za godnych swej uwagi.
Paryż ulegał nieustannym przemianom, jednakże pewne porządki świata trwały niewzruszenie. Winne było, aby młoda wampirzyca, która świeżo przybyła do miasta, znalazła się pod czyjąś opieką. Gustaw, którego kobieta zastała w ciszy paryskiego korytarza, został wysłany, aby uczynić jej pierwsze kroki mniej uciążliwymi.
— Nie czyni tego wszak bez przyczyny. Czy zechce mademoiselle powierzyć mi tę przyjemność i być pierwszym, który ukaże jej … właściwe oblicze naszego pięknego miasta? — wampirze monstrum, które było niewiele starszej od panny Lucy, skłoniło się elegancko. Następnie podniosło swoją srębną twarz, piękne arystrokracyjne oczęta błysnęły radośnie, a usta ułożyły się w ciepły uśmiech. — Gustave Delacour. Pozostaję do dyspozycji na tyle, na ile uzna to mademoiselle za stosowne.
— Jeśli taka jest wola mademoiselle, nie śmiałbym podawać w wątpliwość, że Camille posiada skłonność do otaczania troską tych, których uzna za godnych swej uwagi.
Paryż ulegał nieustannym przemianom, jednakże pewne porządki świata trwały niewzruszenie. Winne było, aby młoda wampirzyca, która świeżo przybyła do miasta, znalazła się pod czyjąś opieką. Gustaw, którego kobieta zastała w ciszy paryskiego korytarza, został wysłany, aby uczynić jej pierwsze kroki mniej uciążliwymi.
— Nie czyni tego wszak bez przyczyny. Czy zechce mademoiselle powierzyć mi tę przyjemność i być pierwszym, który ukaże jej … właściwe oblicze naszego pięknego miasta? — wampirze monstrum, które było niewiele starszej od panny Lucy, skłoniło się elegancko. Następnie podniosło swoją srębną twarz, piękne arystrokracyjne oczęta błysnęły radośnie, a usta ułożyły się w ciepły uśmiech. — Gustave Delacour. Pozostaję do dyspozycji na tyle, na ile uzna to mademoiselle za stosowne.
Wiatr kołysze w locie ćmy
Wilki śpią mocno, że aż strach
I tylko ty nie śpisz Duszko ma
Boisz się nocnic, złych wietrzyc i zjaw
Wilki śpią mocno, że aż strach
I tylko ty nie śpisz Duszko ma
Boisz się nocnic, złych wietrzyc i zjaw