20.03.2026, 22:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.03.2026, 20:34 przez Lana Dolohov.)
Gdy nieznajoma się odezwała, Lanę przeszedł dreszcz. Zamiast strachem był on jednak wywołany ekscytacją. To uczucie nie miało żadnego logicznego uzasadnienia, bowiem na świecie istniało wiele magicznych stworzeń, które potrafiły przemawiać ludzkim głosem. Dolohovówna dobrze zdawała sobie z tego sprawę; wiele razy miała już styczność z legendami o syrenach zwodzących marynarzy na śmierć (choć te z mitologii greckiej były przedstawiane jako połączenie kobiety z ptakiem a stojąca przed nią osoba ewidentnie nie miała nigdzie piór). Była również przestrzegana przed innymi istotami, które mogłyby kusić ją swoją urodą. A mimo to, wbrew wszelkiemu rozsądkowi... Nieznajoma fascynowała ją coraz bardziej.
Do tego stopnia, że Lanie zajęło chwilę zarejestrowanie znaczenia słów, które druga kobieta właśnie wypowiedziała. Lecz kiedy już do niej dotarło, natychmiast spąsowiała.
— J-ja nie... — była tak zawstydzona, że ledwo mogła cokolwiek wydukać. Och, jak by chciała w tym momencie zapaść się głęboko w piasek! Oszczędziłoby to kłopotu im obu. Niestety, odcinek plaży na którym obecnie przebywały był pozbawiony ruchomych piasków. Jedynym taktownym wyjściem z tej sytuacji zdawał się więc odwrót. — P-przepraszam. — Dolohovówna zrobiła parę kroków w tył, wciąż jednak nie spuszczając wzroku z nieznajomej. I najwyraźniej to była ta zguba, o której opowiadały legendy, ponieważ but czarownicy natrafił na wystający kamyk, przez co poleciała plecami prosto na piach.
Do tego stopnia, że Lanie zajęło chwilę zarejestrowanie znaczenia słów, które druga kobieta właśnie wypowiedziała. Lecz kiedy już do niej dotarło, natychmiast spąsowiała.
— J-ja nie... — była tak zawstydzona, że ledwo mogła cokolwiek wydukać. Och, jak by chciała w tym momencie zapaść się głęboko w piasek! Oszczędziłoby to kłopotu im obu. Niestety, odcinek plaży na którym obecnie przebywały był pozbawiony ruchomych piasków. Jedynym taktownym wyjściem z tej sytuacji zdawał się więc odwrót. — P-przepraszam. — Dolohovówna zrobiła parę kroków w tył, wciąż jednak nie spuszczając wzroku z nieznajomej. I najwyraźniej to była ta zguba, o której opowiadały legendy, ponieważ but czarownicy natrafił na wystający kamyk, przez co poleciała plecami prosto na piach.
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.