20.03.2026, 21:33 ✶
Czułość Anthony'ego miała niejedną barwę, a Jonathan nie tylko nie był w stanie oprzeć się żadnej z nich, to jeszcze gdy tylko ona się zmieniała, czuł że to jej odcienia potrzebował najbardziej.
Zaśmiał się cicho słysząc komplement, dając Anthony'emu oprowadzić się ku białemu stołu już bez paska w spodniach. Kochał go. Kochał go i to że będzie go kochał już zawsze było wręcz oczystwiste. Jednak to kiedy mógł mu okazywać te miłość w sposób całkowity zależało od kapryśnego losu, który w każdej chwili mógł kazać im ponownie się rozstać i zamiast w swoje ramiona, rzucić się w te należące do niebezpieczeństwa. Nie warto więc było tracić chwili takiej jak ta.
Wydarzenia minionej nocy powoli uciekały z jego świadomości, skutecznie wypierane przez jedyne w swoim rodzaju usta. Czy to mieli na myśli mugolscy dramaturdzy, gdy pisali o magi? Nie zaklęcia, nie latające miotły, nie eliksiry, a to gdy miłość do tej jednej osoby, zatrzymuje nagle cały świat, tak że nie liczy się już nic innego, niż żar nakazujący całować ukochane usta.
– Nie wiem Anthony – wyszeptał, siadając na stole. – Od lat chwaliłeś się, że jesteś uważniejszy niż jakiś głupo Gryfon, więc chyba lepiej będzie jeśli po prostu sam upewnisz się, że nigdzie więcej nie mam potłuczeń. Chyba że wolisz, abym podał ci listę obszarów od których warto zacząć – Uśmiechnął się z błyskiem w oku, powoli bawiąc się jednym z guzików shafiqowej koszuli, a potem nachylił się do niego i rzeczywiście wyszeptał parę życzeń odnośnie obecnej sytuacji.
Zaśmiał się cicho słysząc komplement, dając Anthony'emu oprowadzić się ku białemu stołu już bez paska w spodniach. Kochał go. Kochał go i to że będzie go kochał już zawsze było wręcz oczystwiste. Jednak to kiedy mógł mu okazywać te miłość w sposób całkowity zależało od kapryśnego losu, który w każdej chwili mógł kazać im ponownie się rozstać i zamiast w swoje ramiona, rzucić się w te należące do niebezpieczeństwa. Nie warto więc było tracić chwili takiej jak ta.
Wydarzenia minionej nocy powoli uciekały z jego świadomości, skutecznie wypierane przez jedyne w swoim rodzaju usta. Czy to mieli na myśli mugolscy dramaturdzy, gdy pisali o magi? Nie zaklęcia, nie latające miotły, nie eliksiry, a to gdy miłość do tej jednej osoby, zatrzymuje nagle cały świat, tak że nie liczy się już nic innego, niż żar nakazujący całować ukochane usta.
– Nie wiem Anthony – wyszeptał, siadając na stole. – Od lat chwaliłeś się, że jesteś uważniejszy niż jakiś głupo Gryfon, więc chyba lepiej będzie jeśli po prostu sam upewnisz się, że nigdzie więcej nie mam potłuczeń. Chyba że wolisz, abym podał ci listę obszarów od których warto zacząć – Uśmiechnął się z błyskiem w oku, powoli bawiąc się jednym z guzików shafiqowej koszuli, a potem nachylił się do niego i rzeczywiście wyszeptał parę życzeń odnośnie obecnej sytuacji.