19.03.2026, 03:30 ✶
Jego dni były policzone.
Jeszcze nie wiedziała co dokładnie przechyli tę szalę, na pewno nie był to remont jadalni, zapewne nie byłby to również remont jakiegokolwiek innego pomieszczenia, czy nawet przemalowanie całego opactwa na różowo, ale Lucy wiedziała, że kiedyś Gabriel się doigra, a ona może i go nie zamorduje, ani nie zamknie w piwnicy, ale na pewno zrobi mu... Coś.
Wampirzyca oparła się jedną ze zmasakrowanych ścian i skrzyżowała ręce na piersi.
– A może jadalnia była moją ulubioną częścią tego domu? Może kolor ścian przypominał mu o kolorze oczu dawnego kochanka i teraz będę płakać po nocach, bo nie została mi po nim żadna pamiątka? – spytała przekornie, tonem głosu, któremu nijak nie udało się owego kochanka urzeczywistnić. A może powinna po prostu zawinąć go w te tapety, ostemplować mu czoło i wysłać do tego całego ambasadora, który tak naprawdę doprowadził do tej sytuacji, aby Gabriel jego przearanzował jadalnie... Albo wnętrzności.
Widząc obraz... Uniosła brew, ale nie udało jej się ukryć błysku zaskoczenia w oczach wampirzycy, a przynajmniej nie tak dobrze jakby tego chciała.
– Jest... Bardzo ładny – burknęła, rozluźniając skrzyżowane ręce. – Skąd go wytrzasnąłeś? Równie dobrze mógł po prostu wisieć na tapecie, która była tutaj wcześniej.
Najgorsze było to, że miał rację. Jadalnia wymagała remontu. Obraz jej się podobał. Kolaż na ścianie i regały brzmiały miło. Tylko gdyby aż tak się tym wszystkim nie rządził, jakby mieszkał tutaj od zawsze!
– Wiesz, że jesli po prostu chciałeś pobawić się w dekoratora wnętrz to mogłeś poprosić o zmiany w swoim pokoju? – powiedziała, nie chcąc, albo nie potrafiąc na razie odpuscić pretensji. – Mam też gdzieś na pewno jakiś domek dla lalek. Mógłbyś w nim urządzić każde pomieszczenie.
Jeszcze nie wiedziała co dokładnie przechyli tę szalę, na pewno nie był to remont jadalni, zapewne nie byłby to również remont jakiegokolwiek innego pomieszczenia, czy nawet przemalowanie całego opactwa na różowo, ale Lucy wiedziała, że kiedyś Gabriel się doigra, a ona może i go nie zamorduje, ani nie zamknie w piwnicy, ale na pewno zrobi mu... Coś.
Wampirzyca oparła się jedną ze zmasakrowanych ścian i skrzyżowała ręce na piersi.
– A może jadalnia była moją ulubioną częścią tego domu? Może kolor ścian przypominał mu o kolorze oczu dawnego kochanka i teraz będę płakać po nocach, bo nie została mi po nim żadna pamiątka? – spytała przekornie, tonem głosu, któremu nijak nie udało się owego kochanka urzeczywistnić. A może powinna po prostu zawinąć go w te tapety, ostemplować mu czoło i wysłać do tego całego ambasadora, który tak naprawdę doprowadził do tej sytuacji, aby Gabriel jego przearanzował jadalnie... Albo wnętrzności.
Widząc obraz... Uniosła brew, ale nie udało jej się ukryć błysku zaskoczenia w oczach wampirzycy, a przynajmniej nie tak dobrze jakby tego chciała.
– Jest... Bardzo ładny – burknęła, rozluźniając skrzyżowane ręce. – Skąd go wytrzasnąłeś? Równie dobrze mógł po prostu wisieć na tapecie, która była tutaj wcześniej.
Najgorsze było to, że miał rację. Jadalnia wymagała remontu. Obraz jej się podobał. Kolaż na ścianie i regały brzmiały miło. Tylko gdyby aż tak się tym wszystkim nie rządził, jakby mieszkał tutaj od zawsze!
– Wiesz, że jesli po prostu chciałeś pobawić się w dekoratora wnętrz to mogłeś poprosić o zmiany w swoim pokoju? – powiedziała, nie chcąc, albo nie potrafiąc na razie odpuscić pretensji. – Mam też gdzieś na pewno jakiś domek dla lalek. Mógłbyś w nim urządzić każde pomieszczenie.