13.03.2023, 22:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.05.2023, 02:59 przez Trevor Yaxley.)
Zgodnie z tym, co napisał w swoim ostatnim liście do Aveliny, wyczekiwał nadejścia tej czarownicy stojąc przed drzwiami prowadzącymi do obskurnego wnętrza Gospody pod Świńskim Łbem. W ten sposób ona zdoła uniknąć niepożądanego przez nią szemranego towarzystwa w postaci stałych bywalców. Nie było co zwlekać. Czas to galeony, jak to się mówiło. Szkopuł w tym, że czasu miał w nadmiarze. Natomiast, jeśli chodzi o galeony... od długich trzech lat posiadał zawsze niewystarczającą ilość monet. Zapewne żyłoby mu się zacznie gorzej, gdyby nie potrafił polować i nie był w stanie przetrwać z dala od miast.
Po opuszczeniu gospody zapakował wszystkie rzeczy należące do Aveliny na zaprzęgnięty w dwa konie kryty wóz, na którym spoczywała olbrzymia klatka z Gwydionem i cały jego dobytek. Kobieta mogła usiąść z tyłu lub na miejscu obok woźnicy, na którym sam się usadowił i chwycił dłońmi za wodze. Ruszyli. Ostatecznie pozostawili za sobą Hogsmeade i w trakcie podróży ujrzeli masyw zamku Hogwartu, którego widok wprawił go w ten nostalgiczny nastrój i wyzwolił w nim skłonność do wspomnień. Cała ta podróż nie przebiegała im w ciszy.
Musieli pozostawić za sobą zamek i błonia wokół niego, gdyż wkroczenie na tereny szkoły wymagałoby porozumienia się z dyrektorem tej placówki. Aby tego uniknąć, Trevor podjął decyzję o objechaniu tego całego terenu i dopiero zatrzymał powóz po przeciwległej stronie Zakazanego Lasu, położonej jak najdalej od Hogwartu. Gdy tam dotarli, słońce chowało się już za horyzontem i zapadał zmierzch.
— Jesteśmy na miejscu. Wypuszczę z klatki Gwydiona i możemy wkroczyć do Zakazanego Lasu. Wyciągnij różdżkę, będziemy potrzebować światła. Trzymaj się blisko mnie, ale również nie trać czujności. Centaury nie słynną ze szczególnej gościnności i lepiej z nimi nie zadzierać, jeśli się napatoczą. Ministerstwo Magii zawłaszcza tereny należące do ich stad i to też oddziałuje na ich stosunek do ludzi. Kto wie, może napotkamy stado testrali — Powiedział do Aveliny tuż po tym opuścił stanowisko woźnicy i udał się na tył wozu. Sięgnął po wielką i ciężką klatkę z harpią wielką, która usiadła na jego przedramieniu okrytym wykonaną ze smoczej skóry rękawicą sokolnika. Gwydion całkiem przyzwoicie sprawdzał się podczas polowań, nie tylko jako dostarczyciel listów. Ostry dziób i szpony pozwalały temu ptaszysku na zadawanie poważnych obrażeń.
— Leć, rozprostuj skrzydła — Praktycznie jak na komendę należąca do niego harpia wielka wzbiła się w powietrze. Przez patrzył w stronę, w którą poleciała i dopiero odwrócił wzrok gdy stała się niewidoczna. Rękawicę wrzucił z powrotem na wóz i sięgnął po różdżkę. Potrafił walczyć bez magii i nienajgorzej posługiwał się biczem.
— Lumos — Wypowiedział pod nosem formułę tego zaklęcia.
Kształtowanie na Lumos
Po opuszczeniu gospody zapakował wszystkie rzeczy należące do Aveliny na zaprzęgnięty w dwa konie kryty wóz, na którym spoczywała olbrzymia klatka z Gwydionem i cały jego dobytek. Kobieta mogła usiąść z tyłu lub na miejscu obok woźnicy, na którym sam się usadowił i chwycił dłońmi za wodze. Ruszyli. Ostatecznie pozostawili za sobą Hogsmeade i w trakcie podróży ujrzeli masyw zamku Hogwartu, którego widok wprawił go w ten nostalgiczny nastrój i wyzwolił w nim skłonność do wspomnień. Cała ta podróż nie przebiegała im w ciszy.
Musieli pozostawić za sobą zamek i błonia wokół niego, gdyż wkroczenie na tereny szkoły wymagałoby porozumienia się z dyrektorem tej placówki. Aby tego uniknąć, Trevor podjął decyzję o objechaniu tego całego terenu i dopiero zatrzymał powóz po przeciwległej stronie Zakazanego Lasu, położonej jak najdalej od Hogwartu. Gdy tam dotarli, słońce chowało się już za horyzontem i zapadał zmierzch.
— Jesteśmy na miejscu. Wypuszczę z klatki Gwydiona i możemy wkroczyć do Zakazanego Lasu. Wyciągnij różdżkę, będziemy potrzebować światła. Trzymaj się blisko mnie, ale również nie trać czujności. Centaury nie słynną ze szczególnej gościnności i lepiej z nimi nie zadzierać, jeśli się napatoczą. Ministerstwo Magii zawłaszcza tereny należące do ich stad i to też oddziałuje na ich stosunek do ludzi. Kto wie, może napotkamy stado testrali — Powiedział do Aveliny tuż po tym opuścił stanowisko woźnicy i udał się na tył wozu. Sięgnął po wielką i ciężką klatkę z harpią wielką, która usiadła na jego przedramieniu okrytym wykonaną ze smoczej skóry rękawicą sokolnika. Gwydion całkiem przyzwoicie sprawdzał się podczas polowań, nie tylko jako dostarczyciel listów. Ostry dziób i szpony pozwalały temu ptaszysku na zadawanie poważnych obrażeń.
— Leć, rozprostuj skrzydła — Praktycznie jak na komendę należąca do niego harpia wielka wzbiła się w powietrze. Przez patrzył w stronę, w którą poleciała i dopiero odwrócił wzrok gdy stała się niewidoczna. Rękawicę wrzucił z powrotem na wóz i sięgnął po różdżkę. Potrafił walczyć bez magii i nienajgorzej posługiwał się biczem.
— Lumos — Wypowiedział pod nosem formułę tego zaklęcia.
Kształtowanie na Lumos
Rzut PO 1d100 - 4
Akcja nieudana
Akcja nieudana